Po Avangardzie

Konwent był świetny, jeden z najlepszych, na jakim byłem. Wrażenia psuł tylko upał i duchota, sprawiające, że byłem zdekoncentrowany. Na szczęście w sobotę wieczór spadło ciśnienie, i można było w niedzielę się skutecznie odświeżyć. Ale za pogodę nie odpowiadają orgowie (choć pewnie możnaby coś zorganizować, by zmniejszyć skutki, np. kupić czy pożyczyć kilka wentylatorów i ustawić je w salach prelekcyjnych, ale jasne, nie czepiam się).

Miło będę wspominał LARP Monkey Island, z dawna wyczekiwaną sesję Wolsunga u Garnka, prelekcję rince’a o czarnym kryminale, bardzo fajną prelkę o autorkach Sheverisha, rozmowę o TSOY z Darkenem, prelki wydawnictwa Gramel, i warsztaty Wolsungowe. Moje prelki były na różnym poziomie: PRLowska okazała się być kompletnym niewypałem, kulturoznawcza wymagała większej interakcji i naprawdę większego przygotowania (ale myślę, że nie była zła).

Natomiast warsztaty MG pod hasłem: „Dlaczego najfajniejsze pomysły RPGowe na konie zawsze słyszy się przy piwie?” okazały się całkowitym sukcesem, zapełniły salę, i będę je powtarzał na każdym konwencie. Dwie godziny na dyskusję poświęconą różnym tipsom niesamowicie mnie zainspirowały, i dziękuję wszystkim, którzy w nich uczestniczyli. Byliście świetni, do zobaczenia za rok.

Poznałem (przy coli) kilka też fajnych osób, m.in. Darkena, Hajdamakę, Tomasza Wolskiego czy Jagmina. Dzięki wielkie dla wszystkich, z którymi mogłem pogadać, mam nadzieję, że was nie zanudziłem będąc bezwstydnie trzeźwy.

Oprócz grania w niesamowitą sesję Wolsunga (Garnek naprawdę kocha ten system), udało mi się też poprowadzić Savage Worlds, a konkretnie przygodę, którą możecie znaleźć już na stronie wydawnictwa Gramel: Zagubieni w Andach.

Wszystkim kaczkofanom zaglądającym na tego bloga serdecznie polecam tę przygodę. Napisałem ją, by pokazać, co gry RPG mogą wynieść z komiksów. To jedna z ulubionych historyjek samego Carla Barksa, i mam nadzieję, że będziecie ją przeżywać też przy własnych stołach. Jeśli zagracie lub poprowadzicie tę przygodę, dajcie mi znać.

Drużyna (niestety, jak ostatni debil zapomniałem zanotować ich nicków czy imion) z powodzeniem wyszła obronną ręką z niebezpieczeństw, świetnie odgrywała postaci i w ogóle w pełni zasłużyła na bycie pierwszą grupą, która ten scenariusz rozegrała. Postaci wybrali sobie z edycji kolekcjonerskiej (Tomek, Simba i inni), przenieśliśmy je tylko o 20 lat w przód. Specjalna wzmianka należy się Oli (nie dam się pociąć za imię), która za świetne odgrywanie i niesamowite pomysły w pełni zasłużyła na prezent, czyli mój stary podręcznik do SWEXa w edycji angielskiej.

Jeśli już jesteśmy przy SWEXie, ci, którzy czytali raport wydawnictwa Gramel, wiedzą już, że będę tłumaczył dla Gramela pewne rzeczy – w tym chyba pierwszy podręcznik nie-pinnacle’a, na który wydawnictwo dostało licencję. Rzuciłem już na to okiem i jestem zachwycony, bo książka idealnie nadaje się na pierwszy podręcznik pulp, który wyjść ma po polsku. Natomiast to druga rzecz, którą się zajmę, bo albowiem ponieważ gdyż będę lokalizował coś innego, coś co też wspomniane jest w dzisiejszym raporcie Gramela. Myślę, że nie trzeba być Gandalfem dedukcji, by zgadnąć, co wymaga polskiej edycji. 🙂

No i kupiłem sobie w końcu Lyonesse! Świetne, i wiem w jakim mieście będę prowadził następną kampanię Wolsunga. Z ostatniej chwili! Tricoleur… znajdzie się w podręczniku! (fajerwerki!). Co do mojego wkładu w przyszłe dodatki do mojej ulubionej gry – by nie zapeszyć (jak łatwo zgadnąć Gramel ma pierwszeństwo), na razie zająłem się procesem kreatywnym puszczając sobie Enyę i „I bless the rains down in Africa” (oraz szwagierkolaskę), oraz czytając o różnych ciekawych miejscach na ziemi.

Reklamy

Kaczki z Kaczogrodu – część jedenasta – Bracia Be

Chciałem temu odcinkowi dać tytuł – „Ma Beagle, she taught her three sons…”, jednak zacząłem się bać, że niektórzy, nie znający komiksów, mogą uznać interpretację Duck Tales za kanoniczną. Jak już do znudzenia pisałem, cykl poświęcony jest kanonowi Barksa/Dona Rosy oraz związanym z kanonem komiksom pozostałych twórców, nie kreskówce. Ale, hej, piosenka jest gites!

Po tym przerywniku muzycznym, drobna errata.

Podałem wcześniej, że Ludwig van Drake w kaczym kanonie pojawia się raz – w rzeczywistości jednak pojawia się tam dwukrotnie. Podobnie rzeczywiście, Kaczencja ma na imię tak samo jak matka Sknerusa, więc omyłkowo nadałem jej to samo nazwisko, przepraszam bardzo.

Wszechświat Barksa opiera się na bohaterach, nie na kulturach czy niezwykłych miejscach, jak wiele innych światów. Gdy twórca takiego wszechświata wprowadzi na scenę bohatera, powoli zaczyna on kształtować wokół siebie innych bohaterów – co może być rekursywne. Takim przykładem jest powstanie Braci Be. Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – wydanie specjalne – 55 przygód!

Uświadomiono mnie niedawno, że może lepiej byłoby trzymać się schematu, który zastosowałem przy opisie Sknerusa – to znaczy oprócz mechanicznych statystyk postaci, refleksji na jej temat oraz zarysu życiorysu warto dorzucić pomysły na przygody; z drugiej strony jednak na blog ten trafiają nie tylko miłośnicy RPG, ale też czytelnicy komiksów.

Zainspirowały mnie listy 50 przygód opartych o dzieła Verne’a, oraz 51 przygód pulpowych, więc postanowiłem raz, a dobrze przedstawić 52 pomysły na przygody zainspirowane komiksami Barksa (ale bynajmniej nie tylko), o Kaczorze (ale nie tylko). Zadziwiającym zbiegiem okoliczności podzieliłem je też na 4 grupy po 13, tak by można było pociągnąć kartę i wybrać karkołomny pomysł. Dorzuciłem też 3 chyba najbardziej eksploatowane, czy ograne pomysły, które jednak działają.

Nie wszystkie z tych komiksów przeczytałem, niektóre oparte są o krótkie recenzje na różnych stronach czy blogach. Inne nawet zainspirowane są tylko tytułem, ale wszystkie związane są jakoś z komiksami Disneya. Mam nadzieję, że skłonię was do sięgnięcia po te bardziej przygodowe historyjki. Czasem musiałem nagiąć trochę fabułę, by pasowała do gier RPG, gdzie obecny musi być konflikt, jakieś niesamowite utrudnienia czy epiccy przeciwnicy.

Choć opisy sprofilowane są głównie pod pulpowo-steampunkowe rozgrywki, to łatwo można je przystosować do większości innych gatunków – naukowcy staną się czarnoksiężnikami, a maszyny zaklęciami, supermocami, czy magicznymi artefaktami. Są ułożone bez jakiegokolwiek ważnego klucza, jednak starałem się historyjki, o których już wcześniej pisałem w tym cyklu, umieścić na szczycie listy.

A zatem, zaczynamy!

Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – część jubileuszowa – Babcia Kaczka, profesor Kwaczyński i Gęgul Gęg

Witam w naszym ulubionym kąciku! Powoli, acz nieubłaganie zbliżamy się do końca, zostały bowiem jeszcze trzy części (Młodzi Skauci, Bracia Be i Arszen Lampen – choć ten ostatni może wypaść). Dziś, by uczcić dziesiątą część cyklu, przedstawiam znaną i lubianą postać Babci Kaczki i jej asystenta Gęgula, oraz profesora Kwaczyńskiego.

Jeśli nie czytałeś komiksów Barksa/Don Rosy, to co tu jeszcze robisz? Biegusiem do empiku, dziabnij z półki kaczora (może być gigant, całkiem fajne są historyjki tam od czasu do czasu) i czytaj. W każdym razie, jeśli z kaczym kanonem zapoznałeś się tylko dzięki Kaczym Opowieściom, koniecznie sięgnij po komiksy. Mam nadzieję, że kiedyś Egmont wznowi „Życie i Czasy Sknerusa McKwacza”, ponieważ jest to – i mówię to z całą powagą – epos. Przedstawia życie narodu w przełomowych chwilach, ma dwanaście ksiąg, opisuje mity i legendy Ameryki – przygląda się Amerykańskiemu Snowi, a głównym bohaterem jest gadający kaczor.

Kacze Opowieści są irytująco niekanoniczne. Potrafią właśnie zignorować niesamowite podteksty obecne w oryginalnych komiksach, wyrzucić z nich bohaterów by zastąpić ich innymi – w imię politycznej poprawności lub marketingu. Don Rosa nienawidził „Kaczych Opowieści” – napisał jedną jedyną historyjkę w uniwersum kreskówki, wyłącznie dla pieniędzy. Ba, chciał napisać nawet komiks, w którym Sknerus ogląda „Kacze Opowieści”, jest rozgniewany („Przecież to nie było tak!”) i zamierza pozwać do sądu producenta KO. Jest to w pełni słuszny pogląd, ponieważ, rzeczywiście, nie było to tak!

Zarówno pilot, jak i księgowy Sknerusa zastępują Donalda, bo według szefostwa Donald musi cały czas niezrozumiale kwakać. Bracia Be zmienieni są do niepoznaki, i mają mamę zamiast dziadka (wzorowaną na Ma Barker). Sknerus ma olbrzymi pałac i wielką limuzynę… No i to wszystko dzieje się we współczesności. Pewne zmiany jeszcze można by było wybaczyć (Bracia Be jako trojaczki to nie jest taki głupi pomysł – jak widać w opisie HDZ nie lubię identycznych bohaterów) – ale najgorsze jest spłycanie wątków.

Historyjki Barksa były czasem dość cyniczne – to Donald często puentował szalone zamiary Sknerusa (lub odwrotnie). Miały też trochę więcej tzw. Parental Bonus, i były nieco bardziej edukacyjne niż przesłodzona kreskówka. Fakt, sporo tutaj niszczył polski dubbing (baba, która podkładała głos HDZ przyprawia już kolejne pokolenie o cukrzycę), ale i bez niego Kacze Opowieści były… cóż, dla dzieci.

I bardzo dobrze! Bo właśnie takie miały być! Nie zrozumcie mnie źle – Kacze Opowieści to nadal jeden z fajniejszych seriali animowanych mojego dzieciństwa. Miał świetne postaci, niesamowite przygodowe scenariusze (a czyja to zasługa jeśli  nie Barksa?), i wciągającą piosenkę tytułową („raz na wozie raz pod wozem KACZKI!”). Bez Kaczych Opowieści nie wypromowałby się tak komiks Donald Duck, Egmont Polska nie zyskałoby takiej popularności. Kacze Opowieści to też podstawa znakomitych tłumaczeń imion i pojęć – Kaczogród, Diodak, Granit Forsant, Sknerus Mc Kwacz, Goguś… to są świetne tłumaczenia! Bez dubbingu KO zapewne mieliśmyby znacznie gorsze tłumaczenia komiksów.

Idealnie więc, Kacze Opowieści powinny zainspirować fanów do sięgnięcia i pokochania komiksów o Sknerusie. Jeśli chodzi o kreskówkę dla starszych dzieciaków – od 12 do powiedzmy 15 lat, to był fajny Darkwing Duck, który niestety nasza kochana TVP uznała za „pełen przemocy”.

Jedną z postaci, którą zastąpiono w Kaczych Opowieściach, była Babcia Kaczka. Szkoda, że musiała wylecieć, bo to jedna z moich ulubionych postaci. Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – część ósma: Hyzio, Dyzio i Zyzio

Czołem, kaczkofani! Dziś niby miało być o rywalach Sknerusa, czyli o Granicie Forsancie i Kwakerfellerze, ale zdecydowałem się na opisanie siostrzeńców, choćby z tego powodu, że łatwiej jest ocenić ich możliwości. Jeśli chodzi o cały kaczy kanon, to chyba HDZ pojawiają się w największej liczbie komiksów. Miałem opisać też Młodych Skautów, ale doszedłem do wniosku, że to zbyt duży temat i zasługuje na osobną notkę.

Kiedyś pokutowało – do dzisiaj chyba jest obecne – przekonanie, że jeśli powieść, film, czy gra jest dla dzieci, to głównym bohaterem ma być dziecko, jeśli dla dziewcząt – to dziewczyna. Przekonałem się, że jedne z najlepszych tekstów to te, które nie stosują się do tej zasady, jednak, zwłaszcza gdy przekonani o jej słuszności są wydawcy i kierownicy, trudno jest pozbyć się dzieciaków. By zwiększyć sprzedaż, superbohaterowie dostawali nastoletnich pomocników, zaś mówiące zwierzęta – siostrzeńców. Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – część siódma – Dziobas

Na początek mała uwaga – rzućcie okiem w stronę górnej belki, znajdziecie tam spis linków stron bardziej ciekawych lub mniej.

Zadają mi pytania – co to jest kanon. Otóż kanonem Kaczogrodzkim według mnie są:

* Większość stripów Ala Tagliaferro

* Wszystkie historyjki Barksa, o ile nie sprzeciwiają się motywacjom i historii postaci (jak na przykład niesławna historyjka z magiczną klepsydrą – która, co stwierdzam przeczytawszy ją ponownie, jest niesamowicie fajna, acz niekanoniczna).

* Wszystkie historyjki Dona Rosy, albowiem w tym przypadku możemy mówić o wierności kanonowi. Nie wliczają się do tego historyjki Kaczych Opowieści itp.

* Wszystkie historyjki innych twórców, które osadzone są w podobnych realiach, nie przeczą kanonowi B/DR, i utrzymane są w podobnej tematyce, oraz, co ważne, rozgrywają się w podobnej epoce – kanonicznie, lata 50. i 60. XX wieku, lub wcześniej. To nie jest kanon, tak naprawdę. Taka historyjka nie jest wtedy kanoniczna ale ‚zgodna z kanonem’.

I jeszcze jedna ważna uwaga. Kanoniczny – nie znaczy automatycznie dobry. Historyjki Barksa i Don Rosy są… słowo świetny to za mało, by je opisać. Ale są kanoniczne, między innymi dlatego, że były na tyle dobre, by zainspirować dziesiątki innych twórców. Nie są dobre – bo kanoniczne.

Uwielbiam style Vicara (przerasta Barksa moim zdaniem), Van Horna (jest niesamowicie dynamiczny) i Scarpy, ale nie wszystkie ich historyjki są zgodne z kanonem. Superkwęk, choć bardzo lubię tę postać, jest niekanoniczny. Podobnie rzecz się ma z wymyślonym przez Van Horna „bratem przyrodnim” Sknerusa, Rufusem – to fajny pomysł, by brat Sknerusa był bezrobotnym żulem, wykonanie jest już nieco gorsze. Innymi niekanonicznymi postaciami – albo częściowo kanonicznymi – są Harpagon (swoją drogą ciastko dla tłumacza za świetne imię) – lokaj Sknerusa, lub Kwakerfeller. Kwakerfeller w ogóle pojawia się tylko raz w kanonie, ale niekanoniczni autorzy wykorzystują go częściej niż Granita Forsanta.

Postaci z pogranicza kanonu to Gladiusz Kwaczyński – Ludwig Van Drake oraz Dziobas – Fethry Duck. Dziobas nie jest właściwie kanoniczny. Jedyną jego cechą kanoniczną jest występowanie na niektórych – w tym w polskiej – wersjach Drzewa Genealogicznego. Dziobas jednak jest obecny w moim prywatnym fanonie – jeśli praktycznie jedno pojawienie się Gladiusza w tle czyni go kanonicznym, to chyba nie jest bardziej czy mniej kanoniczny od Dziobasa. Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – część szósta – A Duckcycle built for two

Bohater nie istnieje w próżni. Gdy stworzyliśmy już bohatera, potrzebuje on przeciwnika, oraz kilku bohaterów drugoplanowych, na tle których mógłby się wyróżniać. A wiadomo wszem i wobec, że nie ma lepszej motywacji nad miłość. Co za tym idzie, bohater potrzebuje partnera.

Początkowym schematem wczesnych kreskówek Disneya (i nie tylko) był motyw, w którym protagonista chce zrobić wrażenie na dziewczynie, jednak wszystko psuje zły łotr (lub rzadziej warunki natury), na którym bohater w końcu się mścił. W takich kreskówkach debiutowały właściwie wszystkie dziewczyny większości klasyków animacji; ba, nawet słynna Betty Boop zaczęła jako dziewczyna animowanego psa.

Nie inaczej było z Daisy. Daisy w odróżnieniu od wielu innych postaci z tego działu żywot swój rozpoczęła w filmie animowanym – którego jednak scenarzystą był sam mistrz Carl Barks. Wcześniej jednak Donald miał inną dziewczynę – w jednej kreskówce, dziejącej się w Meksyku, podrywa Kaczkę Donnę, będącą w zasadzie żeńską jego wersją. To jednostrzałowa postać, nie pojawiająca się już nigdzie potem (mój prywatny fanon jest taki, że w młodości Donald nieco podrywał, co wydaje się potwierdzać nieco Don Rosa). Czytaj dalej

Kaczki z kaczogrodu – część piąta – Magika

Aby uczcić dotarcie, magiczne nieomal, do mnie polskiej edycji Savage Worlds, nie tylko przedstawiam kolejną postać (i to nie byle jaką, bo antagonistkę pierwszej wody), ale dam też supertajny prewju innych NPCów i postaci, które zamierzam opisać.

W mniej więcej przybliżonej kolejności:

– Daisy

– Dziobas (wiem, jest niekanoniczny, ale fajny).

– Kwakerfeller i Granit Forsant

– Bracia Be (kurczę, na tych to trzeba będzie kilka sekcji ze statsami)

– Hyzio, Dyzio i Zyzio / Kizia, Mizia i Fizia oraz Młodzi Skauci (i Sikorki)

– Profesor Gladiusz Kwaczyński (Ludwig von Drake)

– Arszen Lampen (Czarny Rycerz)

– Babcia Kaczka i Gęgul Gęg.

Jeśli do głowy przyjdą mi jakieś inne postaci, prześlijcie je tutaj  (Nie dotyczy postaci obecnych TYLKO w kreskówce Kacze Opowieści. Trochę szacunku). Raczej mało ważnymi postaciami są pewnie Kaczencja (zresztą jest niekanoniczna), Złotka (zdecydowanie kanoniczna), sąsiad Jones, i kilka postaci, które są bardziej utrudnieniami życia głównych bohaterów. Nie chcę raczej opisywać postaci z innych komiksów Disneya.

Znając moje tempo aktualizacji, na wakacje będą wszystkie te postaci 🙂 Jeśli macie też pomysł na inne materiały RPGowe związane z Kaczogrodem i uniwersum Barksa/Don Rosy, śmiało komentujcie tekst i proście o sugestie. Mój osobisty fanon jest szeroki i mieści też inne postaci i miejsca.

A teraz, Magika!

Czytaj dalej

Kaczki z Kaczogrodu – część czwarta – Diodak

Barksa uwielbiać i kochać należy za jego twórczą moc. Jest ojcem wielu postaci; nie tylko Sknerusa i Gogusia, ale też kolejnej postaci, której z komiksów udało się wyjść trochę z cienia i przebić się, głównie za pośrednictwem Kaczych Opowieści (na tę kreskówkę ponarzekam przy innej okazji).

Mowa tu oczywiście o Diodaku.

Diodak zadebiutował w historyjce Szczęście Gogusia, jednak jego kluczowym debiutem, gdzie było widać jego charakter, była historyjka The Think Box Bollix, w Polsce podobno wydana jako Nosił wilk razy kilka. W niej, Diodak wymyśla niezwykłe skrzynki, zwiększające inteligencję zwierząt, które przebiegną między nimi. Donald uznaje że to idiotyczny wynalazek, chce więc nabrać Diodaka i siostrzeńców, przebierając się za mówiącego wilka… Ale wynalazek Diodaka działa, i zadziałał też na autentycznego wilka. Hilarity Ensued. (Fani – w tym chyba nawet Don Rosa – nawet uważają, że po wszystkim Diodak użył aparatu na sobie, co wyjaśnia jego geniusz. Kolejny kawałeczek fanonu.)

Diodak z początku był postrzelonym wynalazcą, którego odkrycia miały niewiele praktycznej wartości. Z czasem jednak ewoluował w znanego i nagradzanego wynalazcę wszystkiego. To kolejny przykład, jak Barks potrafi sprawić, że postaci nabierają życia. Diodak jest też jedną z niewielu postaci w komiksach, która ma ojca, i to wymyślonego przez Barksa! W jednej z oryginalnych historyjek, Sknerus opowiada znajomym o wyścigu na rzece w swojej młodości, gdzie towarzyszył mu ojciec Diodaka, Fulton. Don Rosa oczywiście uznał to za absolutnie kanonicznie, i w młodości Sknerusa znajdziemy kilka epizodów na rzece.

Diodak jest dla Sknerusa i Donalda głównie źródłem niezwykłych wynalazków, ale uważają też go za praktycznie członka rodziny (hm… a może?). Jednym z widocznych zastosowań Diodaka jako chwytu fabularnego jest masa wehikułów czasu, jakie on wynajduje. Mimo to, pojawiło się kilka fajnych historyjek, gdzie można dostrzec dobre strony tej postaci. Na przykład Diodak znika przed konkursem wynalazców, a na jego miejsce pojawia się tajemniczy jegomość – również wynalazca, który załatwia jego sprawy. Siostrzeńcy są podejrzliwi i rozpoczynają śledztwo… a na konkursie wynalazców nowy gość zdobywa pierwszą nagrodę. Diodak wtedy wychodzi z ukrycia, i ogłasza, że ten gośc to robot, zbudowany przez Diodaka. I tak nasz kurak zdobywa zasłużenie pierwsze miejsce.

Inną fajną historyjką (acz chyba nie mieszczącą się w kanonie B/DR) jest ta, gdzie Diodak zmienia Kaczogród w miasto przyszłości. Niestety, okazuje się że mieszkańcy nie chcą pracować i tęsknią do dawnych dni, Diodak więc musi cofnąć wszystko i zacząć od początku.

No i jeszcze jest Wolframik. Wolframik rozpoczął istnienie jako element tła, coś co rozbawia czytelników na drugim planie. Potem, jak wskazuje jego angielskie imię (Helper) stał się najlepszym przyjacielem Diodaka i jego asystentem, i zaczęły powstawać (niekanoniczne) historyjki, gdzie postać ta jest pierwszoplanowa. Jest coś uroczego w więzi między nieco wyalienowanym Diodakiem, a chodzącą lampką.

Diodak w późniejszych historyjkach dorobił się rywala (Emila Orła), siostrzeńca, jak każdy bohater komiksów Disneya (Megajonek – co zabawne, jest też Młodym Skautem). Nie uznaję tych postaci za tak do końca kanoniczne. Ale może poświęćmy tu parę słów dziewczynie Diodaka. Diodak nie ma narzeczonej, choć parę razy Daisy i Donald próbowali go wyswatać – i to nie z takim głupim skutkiem. W brazylijskich komiksach Diodak ma dziewczynę, charakterem podobną nieco do Daisy – Matyldę.

Diodak jest więc roztargnionym naukowcem o złotym sercu. Niewiele wymaga od świata, ceni swoich przyjaciół, lubi wyzwania, i jest absolutnie pewnien, że może wynaleźć wszystko.

Diodak Newtoniusz

(nie do końca wiadomo, jakie jest nazwisko Diodaka w wersji polskiej – z reguły jest po prostu Diodakiem)

Diodak jest synem Fultona i wnukiem Ratcheta Gearloose’a. Urodzony w Kaczogrodzie, nie odebrał formalnego wykształcenia w młodości, choć zapewnie gdy zdobył sławę jako wynalazca otrzymał pewnie jakieś tytuły honoris causa (w Brazylii nazywają go profesorem). Pierwszym wynalazkiem Diodaka były wyżej wymienione myślące skrzynki, zaś drugim – Wolframik. Diodak po przejęciu warsztatu od swojego ojca zaczął pracować m.in. dla Sknerusa McKwacza, wydobywając jego pieniądze z olbrzymiej groty pod skarbcem (jak opisano w komiksie Dona Rosy – Gyro’s First invention).

Do wynalazków Diodaka zaliczamy kapelusze bez denka, latające spodki, wielkie roboty, statki kosmiczne, maszynki do obierania fistaszków, lewitujące hamaki, nadmuchiwane domy i wiele, wiele innych rzeczy.

Zręczność k6 Spryt k12+2, Duch k8, Siła k4, Wigor k6

Tempo 6, Obrona 2, Wytrzymałość 5

Umiejętności:

Żeglowanie k6, Prowadzenie k8, Odwaga k6, Leczenie k6, Wiedza (nauka) k12+2, Wiedza (technika) k12+2, Włamywanie k8, Pilotowanie k8, Strzelanie k6, Reperowanie k12

Niesamowita nauka k8

(tak, tylko k8. Nie wszystkie wynalazki Diodaka działają tak, jakby chciał)

Zawady:

Tępak – Diodak jest raczej roztargniony i niewiele wie o świecie poza ścianami jego warsztatu.

Ciekawski, Pacyfista (poważna).

Przewagi:

Zdolności nadnaturalne (niesamowita nauka), McGyver, Pomysłowy Dobromir, Złota Rączka, Chowaniec.

Każdy z wynalazków Diodaka ma 15 PM. Nie zawsze ma dostęp do wszystkich poniższych mocy.

Podkręcenie/przykręcenie (Skrzynia siły), Wykrycie/ukrycie magii (wykrywacz wiedźm), Oszołomienie (pistolet apsikowy), Latanie (różne latające spodki), Ochrona przed żywiołami (pancerze i kremy ochronne), Przyjaciel zwierząt (aparaty tłumaczące mowę zwierząt), Pancerz, Kret (kopiące pojazdy)… i wiele wiele innych.

Chowaniec:

Wolframik jest uważany za chowańca Diodaka – to fajny przykład na chowańca szalonego naukowca.

Zręczność k8, Spryt k10, Duch k6, Siła k4-2, Wigor k8

Tempo 3, Obrona 7, Wytrzymałość 3 Rozmiar -4.

Umiejętności: Odwaga k10, Reperowanie k10, Spostrzegawczość k10, Tropienie k6, Niesamowita nauka k10.

Przewagi: Zdolności nadnaturalne (niesamowita nauka) (10 PM).

Wolframik w zasadzie ma dostęp do takich samych mocy co Diodak.

Kaczogród RPG, część 1

Jako uzupełnienie mojego wczorajszego wpisu, postanowiłem połączyć moje jedno hobby z drugim, i pokazać co gracze mogą wyciągnąć z komiksów.

Przyznam się, że czasem przeglądam Giganty, bo historyjki przygodowe w nich zawarte są proste, szybkie, a zatem dość łatwe do zaadaptowania na potrzeby RPG, co i wam polecam. Po opisaniu każdego z bohaterów, przełożę zatem ich na Savage Worlds, i podam kilka pomysłów na przygody.

Oto więc uzupełnienie poprzedniego tekstu:

Sknerus McKwacz

Ostatni z rodu McKwaczów, za młodu wyemigrował do Ameryki ze Szkocji, w poszukiwaniu fortuny. Od najmłodszych lat odznaczał się pracowitością, i żądzą przygód. Fortunę zbił w Klondike, na poszukiwaniu złota, zainwestował ją, i zaczął zakładać interesy na całej Ziemi. Na starość osiedlił się w Kaczogrodzie, jednak do porzucenia emerytury i powrotu do poszukiwania przygód zachęciło go spotkanie z Donaldem, Hyziem, Dyziem i Zyziem. Poniższe statystyki odzwierciedlają Sknerusa w wieku ok. 70 lat, gdy aktywnie poszukuje przygód ze swoją rodziną. Za młodu zapewne miał większą Siłę i Wigor, oraz niektóre umiejętności fizyczne – Sknerus jednak nie jest Ramolem i ma tyle lat, na ile się czuje. To „moja” wersja Sknerusa i może różnić się od twojej ulubionej.

Rasa: Kaczor

Pochodzenie: Szkot, naturalizowany obywatel Kaczogrodu

Zręczność: k6 Spryt: k10 Duch: k10 Siła: k6 Wigor: k8

Charyzma: -1, Obrona 7, Wytrzymałość 6

Umiejętności: Żeglowanie k6, Prowadzenie k6, Walka k10, Odwaga k12, Leczenie k4, Zastraszanie k6+2, Wyszukiwanie k10, Wiedza (historia) k10, Wiedza (geografia) k8, Wiedza (geologia i górnictwo) k10+2, Wiedza (finanse) k12+2, Wiedza (różne języki obce, od hinduskiego po arabski) k6, Spostrzegawczość k8, Przekonywanie k6, Pilotowanie k6, Reperowanie k6, Jeździectwo k6, Strzelanie k10, Wypytywanie k8, Przetrwanie k10, Pływanie k6, Wyśmiewanie k8+2, Rzucanie k8, Tropienie k4.

Zawady:

Wróg: Wielu, od rywali równych, ale bezwzględnych: Kwakerfellera i Granita Forsanta, przez groźną i niebezpieczną Magikę de Czar, po drobnych złodziejaszków Braci Be, którzy jednak czasem potrafią okazać się groźniejsi niż wyglądają.

Chciwy: Choć Sknerus nie zabije nikogo, to nadal to Poważna wersja zawady. Sknerus jest też chorobliwym skąpcem. Jeśli jakaś jego inwestycja przynosi straty, to Sknerus najpierw osobiście się nią zajmie, jeszcze przed sprzedażą.

Dziwactwo: Kąpie się w złocie, ceni wszystkie swoje monety indywidualnie (zwłaszcza pierwszą zarobioną).

Honorowy: Sknerus może nie jest typowym bohaterem, ale nadal jest tym dobrym gościem. Z reguły dotrzymuje danego słowa.

Uparciuch: To rodzinne.

Przewagi:

Obrzydliwie bogaty, ( Sknerus dla wszelkich potrzeb ma praktycznie nieskończone bogactwo, ale nie będzie wydawał więcej niż musi (a często dużo, dużo mniej). Nawałnica ciosów, Twardziel, Nerwy ze stali, Wszechstronny, Uczony (geologia i finanse), Prawdziwy przyjaciel, Koneksje (Diodak), Charakterny.

Ekwipunek: Sknerus często dysponuje wynalazkami Diodaka (który ma zdolności nadnaturalne: Szalona Nauka). Choć za młodu był świetnym strzelcem, obecnie rzadko używa broni – czasem wykorzystuje Garłacz (traktuj jak strzelbę), zachowany po wojnie Burskiej, jednak głównie do odstraszania wrogów. Sknerus posiada limuzynę i samoloty, ale jako że paliwo jest drogie, zazwyczaj wykorzystuje samochód Donalda do transportu.

Zahaczki:

– Najbardziej oczywistą jest Sknerus jako Patron, który ma tą dodatkową przewagę, że może pojechać z drużyną i wyciągnąć ją z kłopotów. Zawadą Sknerusa jest to, że choć jest uczciwy, to jednak może zawsze znaleźć jakiś kruczek prawny, aby nie płacić BG, no i mogą zapomnieć o nowym, lśniącym sprzęcie. Taka możliwość oferuje graczom setkę możliwych pomysłów na przygody – Sknerus po prostu prosi ich (bo prośba nic nie kosztuje) o znalezienie skarbu, transport w jakieś miejsce, rozwiązanie zagadki. Zamiast nagrody, Sknerus chętnie zaoferuje bohaterom wiedzę, umiejętności, lub inne rzeczy, które nic nie kosztują. Sknerus też może znaleźć się w niebezpieczeństwie… tylko nie zawsze może chcieć być uratowany.

– Sknerus sprawdzi się znacznie lepiej jako rywal, niż jako otwarty antagonista. Z pewnością, przebicie Sknerusa w poszukiwaniu skarbów da BG to wewnętrzne ciepełko. Taka wersja Sknerusa może posunąć się do nieetycznych sztuczek, czy dla zysku nieco złamać prawo. W takiej roli, Sknerus będzie wrogim Bogaczem, którego da się jednak przekonać do swoich racji.

– Sknerus jako cel BG – oj, nie zazdroszczę graczom. Sknerus zawsze instaluje nowoczesne, i dość radykalne systemy zabezpieczeń w skarbcu, no i niezależnie od wynalazków Diodaka jest groźnym przeciwnikiem. Wbrew pozorom jednak, nawet Braciom Be udawało się obrobić Sknerusa… jednak niemal zawsze ich on dopadał. Sprytni BG bez problemu znajdą możliwości do okradzenia skarbca.

– Sknerus jako model dla BG: oto odpowiedź, dlaczego starszy naukowiec/antykwariusz/czarodziej włóczy się z bandą młodziaków: bo kiedyś też był młody, nie chce się czuć samotny, i chce przypomnieć sobie jak to kiedyś kopał tyłki.

Wersje:

Fantasy: Andor Drake, starszawy czarodziej mieszkający w wieży za miastem. Mieszkańcy lękają się go, i mówią o jego mocach magicznych, gdy jednak BG znajdą się w prawdziwych tarapatach, Andor da się przekonać do pomocy, ale zażąda dla siebie wszelkich magicznych przedmiotów posiadanych przez BG.

SF: Korporacja Paperon ma całkiem niezłą reputację. Jej szef, Vincent Paperon parę razy zabłysnął w mediach ukazując próby przekupstwa, szpiegostwa korporacyjne i inne rzeczy będące pewnie chlebem powszednim dla jego konkurencji. Vincent może być ostoją sprawiedliwości w tym mrocznym świecie… ale czy na pewno?

Horror, Pulp: Profesor Dagobert Von Anka to starszawy, nieco oschły dżentelmen. Gdy gracze poproszą go o pomoc jako eksperta, owszem, pomoże im… ale wyruszy z nimi. Gracze nie tylko będą musieli zmierzyć się z groźnymi stworzeniami, ale też uważać na ekscentrycznego badacza mającego swoje własne cele. Gdy udadzą się z misją zbadania dziwnych formacji skalnych, to profesor Von Anka zawali wejście do jaskini. Dlaczego?