Dziękuję wam wszystkim

 

Najpierw chciałem napisać kilka słów o Bestiach i Barbarzyńcach, że to fajny RPG, niezły setting, dotyczący jednego z moich ulubionych tematów w RPGach – dzicz kontra cywilizacja. Potem chciałem napisać trochę o Adventurers!, jak radziliśmy nad polskim tytułem, dlaczego grymasiłem nad pozostawieniem go w oryginale, dlaczego czasem w tekście zwartość bierze górę nad urodą językową. Potem chciałem wspomnieć jak to fajnie współpracować z ludźmi, którzy na RPGach zjedli zęby, którzy kochają to hobby i chcą fajnej zabawy nad Wisłą, od redaktora który z moich kwiatków  typu „Żądna sławy generał pragnie sławy” stworzył naprawdę mocny RPGowy tekst, korektora, który cierpliwie powstawiał mi przecinki, z którymi mam na pieńku, składaczkę która zebrała to w doskonale zapowiadającą się książkę, po masę podobnych mi świrów, którzy mnie wyśmiewali, krytykowali, chwalili, a przede wszystkim ze mną grali, i w końcu sprawili że z marzyciela prowadzącego Kryształy Czasu w podstawówce stałem się nominowanym do nagrody ENnie tłumaczem i autorem gier.

 

Ale tak naprawdę, sądząc po wynikach zakończonej właśnie zbiórki, musiałbym wymienić prawie pięćdziesiąt dwieście osób, które zdecydowały się zaryzykować i dać grupce świrów szansę na wydanie dwóch dobrych projektów. Dziękuję wam wszystkim. Do pracy nad B&B podszedłem jeszcze w zeszłym roku (tak, tłumaczenie często musi tyle czekać!) jak do pracy na pełen etat, a teraz właśnie zacząłem nową pracę. Nie mówię już o pozaRPGowych zleceniach: robota jako tłumacz, redaktor, autor settingu Krótko i Nieszczęśliwie do Adventurers to praktycznie druga połówka etatu. I wiecie co? Choć muszę wstawać do pracy przed szóstą, nie mam tyle czasu dla siebie ile bym chciał, naprawdę pracuję przy kolejnych podręcznikach w pocie czoła, to jednak nadal jest to niesamowita frajda, a wynik zbiórki jeszcze bardziej to potwierdza.

 

Jestem naprawdę strasznie zadowolony. Tak cieszyłem się w pierwszej licealnej z tego, że trzecioedycyjni paladyni mają specjalne zaklęcia dla swych mieczy, a potem już po studiach z tego, że Wolsung w końcu wyszedł. A teraz jestem zadowolony, że ludzie zaufali grupie, której jestem częścią (i to chyba nie najmniej istotną) na tyle, by dać nam, wariatom, łącznie równowartość mieszkania. Albo samochodu.

 

Daliście mi nadzieję, że warto jest w Polsce pisać i wydawać RPG. Nie wiem jeszcze, czy jest sens utrzymywać się z RPGowych tekstów, ale wiem, że będę dalej w tym uczestniczył. Dla grupy, która mi zaufała.

 

Co dalej?

 

Nie jestem fanem indie – ale Dogs in the Vineyard (o ile mi wiadomo zostanie zachowany tytuł angielski) to gra, którą warto poznać. Darken, człowiek który zamierza sprowadzić to cudo na nasz rynek uważa, że to jego ulubiona gra. I wiecie co? Kiedy prowadził mi minisesję, bym mógł lepiej poznać klimat i styl rozgrywki naprawdę to poczułem.

 

Reklamy

Wonderland No More – recenzja

„Alicja w Krainie Czarów” często przykuwała uwagę wielu twórców; jak argumentował American McGee, twórca okrutnych gier osadzonych w Krainie Czarów „same książki już są dość mroczne”. Jedni traktowali „Alicję” jako alegorię dla spraw politycznych, inni widzieli w niej opowieść o utracie niewinności, jeszcze inni widzieli w książce zjadliwą satyrę na wiktoriańskie wychowanie dzieci. Od ponad stu lat „Alicja” inspiruje twórców filmów, książek, czy gier. Jeszcze w latach 80. ukazała się para przygód do D&D opartych na Krainie Czarów, a jednym z najciekawszych settingów do darmowej mechaniki JAGS jest znakomity JAGS Wonderland. Ostatnio ukazał się też „Wonderland No More” – setting osadzony w Krainie Czarów. Czytaj dalej

Dlaczego Deadlands jest najlepszym horrorem?

Obrazek

Przez długi czas szukałem dobrego systemu fantasy, zanim polubiłem Earthdawna. Wśród moich ulubionych systemów pulpowo przygodowych króluje Wolsung, ale w tym wypadku miałem wyjątkowy przywilej przyglądania się powstającej grze, i dopiero finalny produkt podbił moje serce. Nie mam ulubionej gry cyberpunkowej, choć podejście do hakowania z I0 i atmosfera wielkiego miasta z Shadowruna bardzo mi się podobają. Nadal szukam dobrej gry o superbohaterach, choć ICONS jest bliskie ideałowi.

Ale nigdy nie musiałem szukać dobrej gry w realiach postapokaliptycznych. Spytany o moją ulubioną grę o postnuklearnych bezdrożach zawsze odpowiem „Deadlands: piekło na ziemi”. Podobnie, nie jestem wielkim fanem horroru. Choć CoC uważam za jedną z najlepszych (a na pewno jedną z najbardziej znaczących) gier fabularnych, to jednak nie jestem fanem horroru lovecraftowskiego. Gdy mam chęć na horror (a nie jest to zjawisko częste) raczej wybrałbym Deadlands niż Nemezis czy WoD lub Cthulhu. Dlaczego? Na to pytanie odpowiedzą spoilery! Czytaj dalej

2011 – podsumowanie

Z mojej perspektywy na świecie (czytaj – w krajach anglojęzycznych) był to raczej nudnawy rok, pod względem RPGowym. Nie licząc kilku settingów do SW (Agents of Oblivion, 50 Fathoms Explorer Edition, Horror Companion), no i przepięknego Savage Worlds Deluxe, ważniejszym wydarzeniem było wyjście Villainomiconu do Icons. Jeden z fajniejszych RPGowych blogasków, Gnome Stew, wydał dwie książki z pomysłami, z których jedną (Eureka – 501 pomysłów na przygody) kupiłem (nie wiem czy wyszło w 2011, na pewno ja kupiłem ją w okolicach wakacji).

Czy dużym wydarzeniem było wyjście Beasts and Barbarians? Myślę, że tak, w końcu udało się przebić polskiemu wydawnictwu na Zachód. Do jednego produktu z tej linii udało mi się przyłożyć rękę, jestem więc z siebie dumny. Jeszcze dumniejszy jestem z Comicworldów, choć są dość średnie, to jednak wydaje się, że ludzie to czytają.Trochę na wyrost, ale skończyłem (no, prawie) tłumaczenie Nemezis na angielski, więc można to zaliczyć do szumnych zapowiedzi.

Ciekawi mnie też dodatek do Smallville (High School Yearbook), ale nie widziałem na oczy, więc. Wodziarzem nie jestem, nie podnieciła mnie więc reedycja oWoDu. Nakręciłem się za to na GURPS: Discworld do czwartej edycji gurpsa, ale jeszcze nie ma.

W Polsce za to jest całkiem fajnie.

Po najważniejsze, wyszło „idee fixe”, nie udało się niestety wyrobić przed Duke Nukem Forever, ale i tak to kawał porządnego systemu. Planuję poprowadzić przy najbliższej okazji.

Po drugie, wyszedł TSoY – ja uznaję grę za klasykę indie, warto przeczytać. Trochę chaotyczne tłumaczenie, ale i tak Polacy dostali chyba najbardziej wyczesaną wersję gry.

Tertio, niedawno wyszło „Serce zimy”, niesamowita inicjatywa audiobookowo-rpgowa.

A co z wydawnictwami? Portal (choć nieszczególnie śledzę) wydał chyba jeden almanach mg (oraz Jesienną Gawędę), Honor i Krew Wicka, InSpecters, Nowy Jork, Krew i Rdzę, oraz Prawo i Sprawiedliwość do Neuroshimy. Całkiem nieźle, zwłaszcza że wydaje darmowego Gwiezdnego Pirata dla fanów.

Pan Olszak… też planuje ekspansję na Zachód. Podobno na allegro można kupić Roboticę za pół ceny, choć zero (dziękujemy CDAction) podzielone na pół to nadal zero…

Udało nam (Kuźnia Gier +Gramel) się wydać Almanach nadzwyczajny i ładnych kilka dodatków do SWepl, w tym moje najdłuższe jak dotąd tłumaczenie, czyli „Sensację i Przygodę”. Gratulacje dla polskich fanów za ograniczenie piracenia pdfów.

Co do Wolsunga, to mamy niesamowitą ilość wyrywających z butów rzeczy do Slawii, których z różnych przyczyn wydać nam się nie udało. Ba, jedną z nich jest po prostu nadmiar zajebistego materiału. Mam nadzieję, że wyrobimy się w 2012 przed końcem świata. Powoli ruszają też prace nad Noir.

Sensajszon end przygoden – polska powieść przygodowa

Polska pulpa ma długą tradycję, niestety niewiele z przedwojennych historii dotrwało do dnia dzisiejszego. W pewnym jednak sensie również i moje pokolenie mogło się zetknąć z duchowymi spadkobiercami pulpowych opowieści dziwnej treści:

Zwłaszcza po upadku komuny u nas odpowiednikiem pulpów były pisma i książki wydawane we wczesnych latach 90. – kiedy można było już zarabiać na wydawaniu książek, a papier nadal był państwowy i za grosze. Te wszystkie kiepskie tłumaczenia kiepskich horrorów (Guy Masterton) wznowienia i całkiem nowe powieści milicyjne (wtedy już kryminały), pisma w rodzaju Detektywa (niektóre miały też trochę miękkiej erotyki – dorastający chłopak pamięta ;P), „Skandale” – pierwszy chyba tandetny tygodnik w stylu „Kosmici porwali Elvisa” – to dwudziestowieczne odpowiedniki wielu magazynów pulpowych (do tego dochodzą też komiksy TM-semica, ale to trochę inna bajka).

Do tego należy też dodać różne tanie powieści kieszonkowe (np. zeszytowe powieści Karola Maya), czy nieco droższe młodzieżowe opowiadania przygodowe, którymi fascynowaliśmy się w dzieciństwie, a które są całkiem niezłym odpowiednikiem pulp. Zaczniemy jednak od klasyki:

– Henryk Sienkiewicz -Trylogia to przecież powieść odcinkowa, wzorowana na westernach, pisana dla kasy. Jasne, uczciwie staje się nieco ramotką, ale nadal jest tam krew i przemoc, szable i wojna na stepach. „W pustyni i w puszczy” to całkiem przyzwoita powieść przygodowa. To, co mnie cieszy w wielu polskich powieściach przygodowych to brak rasizmu w porównaniu z dziełami obcojęzycznymi – jasne, Staś traktuje Kalego jak sługę, ale całkiem uczciwie jak na tamte czasy, za to do napotkanych szczepów podchodzi z pewnym szacunkiem. Porównajcie Old Shatterhanda, który (napisałbym że to typowe dla Niemców, ale znów mógłby ktoś nie zrozumieć dowcipu) jest ogólnie strasznym bucem wobec „dzikich”. Nawet „Lord Jim” był całkiem przyzwoitym facetem.

– Makuszyński: dzieła Makuszyńskiego dotyczą interesującej nas epoki – np. „Wielka Brama” mówi o Gdyni zaś „Skrzydlaty chłopiec” o tym, jak widziano wtedy lotników. Powieści młodzieżowe jak „Szaleństwa panny Ewy”, „Panna z mokrą głową”, „Złamany miecz”, „Szatan z siódmej klasy” dadzą obraz epoki. Pomysł na przygodę do SiP: W grudniu 1939 r miał wydany zostać sequel „Szatana” – „Drugie wakacje szatana”, co się stało z rękopisem?

– Stefan „Wiech” Wiechecki -równie wiele obrazów życia w przedwojennej (jak i powojennej) Warszawie można znaleźć w felietonach Wiecha, albo w jego powieści „Cafe pod Minogą”. Czasem Wiech opowiada z humorem o światku przestępczym Warszawy.

– Stefan Grabiński – określany mianem „polskiego Lovecrafa”, ale tworzył też bardziej niesamowite opowieści przygodowe, jak „Wyspa Itongo”. Jeśli ktoś znajdzie antologie polskich opowiadań fantastycznych, można tam (m.in.) znaleźć jego opowiadania.

Rzeczy powojenne, acz ciekawe lub do pulpy w jakiś sposób nawiązujące (powieść milicyjna to materiał na osobną blognotkę):

– Alfred Szklarski – cykl o Tomku Wilmowskim. Pomimo po pierwsze moralizatorstwa i propagandy, po drugie spisywania danych z encyklopedii („widzę, że nie znasz dokładnie historii Afryki, streszczę ci ją więc krótko”) jest to nadal całkiem przyjemna lektura, choć mówię to z perspektywy dorosłego, który czytał to dziecięciem będąc, i czasem do nich wracał. Najfajniejsze są tam chyba postaci – w tym archetypiczny Bosman Nowicki, rozsądny Andrzej, ojciec tytułowego bohatera czy wielki łowca Jan Smuda. Szklarski napisał też powieść SF – „Sobowtór profesora Rawy”, oraz kilka westernów.

– Joanna Chmielewska – najlepsza chyba autorka PRLowskiego kryminału. Jej najbardziej „przygodowa” powieść to „Całe zdanie nieboszczyka”. Chmielewską czyta się jednak dla języka, żywego, potoczystego, naturalnego.

– Leopold Tyrmand, „Zły”. Gdybym wymienić miał najbardziej pulpową polską powieść, bez wahania wskazałbym „Złego”. Książka ma w sobie wszystko, czego można potrzebować – niesamowitą scenerię miejską (odbudowywana Warszawa), mrocznego i tajemniczego zamaskowanego (no, prawie) bohatera bijącego zło w szczękę, plugawego przestępczego bossa o wybitnym umyśle, dzielnych reporterów, śledczych i nastoletnich sidekicków. Dlaczego jeszcze nikt książki nie sfilmował?

– Marta Tomaszewska „Tajemnica Czwartej Ściany” – wiele książek Tomaszewskiej było takich – przeczytałem, potem jako nastolatek wpatrywałem się w ścianę, by zrozumieć, o co kurczę chodziło. Niedawno przeczytałem znowu „Tajemnicę Czwartej ściany” i nadal jako dwudziestokilkulatek nie rozumiem w pełni. Ale książka jest dobra.

– Nienacki, „Pan Samochodzik” – wprawdzie to bardziej do Wydziału X niż do SiP, ale warto przyjrzeć się Samochodzikom. Główny bohater ma swoje wady (jest mega-nerdem historii), ale ma fajne gadżety (nie tylko wehikuł), nastoletnich pomocników, przemierza Polskę rozwiązując zagadki przeszłości. Ostatecznie skarbu templariuszy można szukać i w latach 30., prawda?

– Niziurski – w zasadzie Niziurski to też inna epoka i styl, ale napisał też bardzo fajną pulpową powieść SF, mającą różne tytuły zależnie od wydania. Ja to czytałem jako „Nieziemskie przypadki Bubla i spółki”, ale inny tytuł to „Tajemniczy nieznajomy z Zoo”.

– Komiksy: Janusz Christa (Gucek i Roch, Kajtek i Koko), niektóre Tytusy,

Nie jest to kompletna lista, tylko to co sam czytałem i miło wspominam z dzieciństwa (oczywiście czytałem jako dzieciak wiele, ale nie wszystko jest pulpowe lub prawiepulpowe – choćby „Jeżycjada”). Do niektórych książek co jakiś czas wracam, inne próbę czasu znoszą nieco gorzej, jak na przykład powieści Hanny Ożogowskiej, pisane niedzisiejszym językiem lub bardzo nieprzejrzyste.

super-marzec: Tagger

Tyrone White jest kolejnym dzieckiem ulicy. Jego jedyną miłością było grafitti, ale brakowało mu trochę talentu. Zresztą, było to jego ostatnie zmartwienie, gdy otoczyła go grupa zbirów z innego gangu, pragnących nauczyć go, by nie wrzucał tagów na ich terenie. Kiedy ci udzielali informacji przy pomocy kastetów i kija bejzbolowego, obrazy Tyrone’a drgnęły, i zeszły ze ścian, by obronić chłopaka.

Tyrone zorientował się wtedy, że już nigdy, nigdy nikt go nie skrzywdzi. Teraz miała nastać jego era, era Taggera. W zasadzie dziś Tagger w najlepszym razie jest super-potężnym szkodnikiem – w najgorszym – szefem małego gangu, zajmującym się wcale nie takimi drobnymi przestępcami. Mimo swojego młodego wieku jest poważany – ale wewnątrz pozostał irytującym szkodnikiem z ulic wielkiego miasta.

Pomysł na przygodę: Ktoś chce wrobić Taggera zostawiając w miejscach skoku grafitti. Chłopak nie przyznaje się do tego, i ucieka z więzienia, chcąc przeprowadzić własne śledztwo. BG muszą złapać winnego, ale też dopilnować by Tagger nie zrobił nikomu (w tym sobie samemu) krzywdy.

Peacekeepers: Tagger jest jednym z tych superludzi, którzy postanowili zarabiać na swych nadludzkich mocach. Zaczyna sprzedawać swoje twory – nie są one jednak prawdziwe – i szybko rozpadają się lub zmywa je deszcz…

Duch k8 Siła k6, Spryt k6, Wigor k8, Zręczność k6

Tempo 8 (+k10), Obrona 6, Wytrzymałość 6

Odwaga k6, Przekonywanie k8, Prowadzenie k8, Skradanie k10, Spostrzegawczość k4, Strzelanie k8, Walka k8, Wypytywanie k6, Wyśmiewanie k4, Zastraszanie k6

Zawady: Poszukiwany (drobna – zakładam, że większość złoczyńców ma poważną zawadę poszukiwany – jednak Tagger jest nieletni i może liczyć na łagodniejszą karę), Arogancki, Długi język, Uparciuch.

Przewagi: Chyży, Baczność!, Trzymać szyk!, Koneksje (gangi).

Supermoce:

Iluzja 3 (9 pm). Filmowa jakość. Psychosomatyka. (Ożywione kolory i fałszywe odbicia)

Ożywienie (12 pm) Do 1 tony obiektów, Siła k12+3. Specjalne: Tylko namalowane przez siebie (co zajmie 2 rundy na Rozmiar obiektu, pośpiesznie namalowane obiekty mogą mieć obniżone współczynniki) graffiti. W zamian, nie musi używać istniejących obiektów. (ożywione grafitti)

  • Wymiana na:
  • Kontrolowanie sił 4 (12 pm). Siła k12+1. Oplątanie. Powalenie. (wzywa masę graffitti, tagów, karykatur namalowanych przez siebie).

super-marzec: Madame Moriarty

Sorki za dwa przegapione dni – miałem bardzo ważne sprawy w rodzinie. Postaram się to nadrobić w weekend.

Madame Moriarty

W roku 2322 manipulacje genetyczne posunęły się tak daleko, że można było programować żywe istoty niemal na życzenie. Gdy potrzeba było żołnierzy, tworzono ich; gdy potrzebni byli robotnicy, hodowano głupie, ale silne istoty – a po wykonaniu zadania pozwalano im żyć w pokoju na terraformowanych koloniach w Układzie Słonecznym. W takim świecie przestępczość zanikała, jednak ciągle była obecna – stworzono więc doskonałego detektywa.

A raczej, panią detektyw. Wzorowana na najsławniejszym historycznym* detektywie, Sheila Holmes miała ostatecznie zniszczyć przestępczość w tym wspaniałym świecie – bystra, sprawna i logicznie inteligentna. Zbyt inteligentna, wiedziała bowiem, że po zakończeniu swego zadania, nie będzie mogła wykorzystywać swych umiejętności. Równocześnie do śledzenia zbrodni, zaczęła je popełniać, tworząc drugą tożsamość, którą potajemnie ochrzciła Madame Moriarty. Z czasem popełnianie zbrodni zaczęło sprawiać jej wielką przyjemność, i w końcu pogrążyła się w praktycznie stworzonej przez siebie siatce zbrodni. Na szczęście wpadła przez przypadek, i skazano ją na wyrzucenie w kosmos. Niestety dla nas, jej kapsuła kosmiczna wpadła w czterowymiarową turbulencję, i Kathy Moriarty znalazła się na Ziemi początku XXI wieku.

* dla ludzi w dwudziestym czwartym wieku.

Pomysł na przygodę: Madame Moriarty lubi stawiać się po obu stronach barykady. Bohaterowie mogą współpracować z nią przez długi czas, nie wiedząc, że pani detektyw jest równocześnie geniuszem zła.

Peacekeepers: Historia Madame Moriarty jest zadziwiająco podobna do Cesarzowej: obie zostały stworzone w jednym celu, ale wykraczają poza swoje ograniczenia – nic dziwnego więc, że Madame odgadła sekret rywalki, i planuje w tajemnicy zająć jej miejsce.

Duch k6, Siła k12, Spryt k12+2, Wigor k8, Zręczność k8
Charyzma +4, Tempo 6, Obrona 7, Wytrzymałość 9 (3)
Prowadzenie k8, Odwaga k8, Przekonywanie k6, Spostrzegawczość k12, Skradanie k10, Strzelanie k12, Walka k12, Włamywanie k12+2, Wyszukiwanie k8, Wypytywanie k8, Zastraszanie k8.
Zawady: Honorowa, Arogancka, Chojrak, Mściwa (drobna).
Przewagi: Ładna, Szycha, Nerwy ze Stali, Badacz.
Supermoce:

Super-cecha  (6pm): Siła +3, Spryt +3 (modyfikacje genetyczne).
Regeneracja (10 pm) Szybka: Wykonuje rzut na zdrowienie co minutę (niezwykłe tempo leczenia)
Super- umiejętność (6pm): Spostrzegawczość +3, Skradanie +1, Strzelanie +3, Walka +3, Włamywanie +2) (modyfikacje genetyczne)
Zbroja (3 pm) Gadżet, ciężka zbroja (+3 PP) (kostium kosmicznego detektywa).