Dziś też fajna, oparta na faktach historycznych porcja wolsungowego mięska, ale najpierw lista lektur. Tak, robię research. Czasem.

Lista lektur

Jedną z inspiracji dla niniejszego podręcznika były dostępne w domenie publicznej podręczniki etykiety – m.in. „Wychowaniec dziewiętnastego wieku” pana Leśniewskiego czy podręczniki baronowej Staffe. 

Bardziej cyniczne spojrzenie na światek artystów i arystokracji można znaleźć w książkach satyryczki Magdaleny Samozwaniec, siostry poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Jej autobiograficzna książka „Maria i Magdalena” prezentuje świat polskiej socjety na przełomie wieków. Inne autobiograficzne refleksje z perspektywy „postępowców” można też znaleźć w książkach Melchiora Wańkowicza, od „Tędy i owędy”, przez „Na tropach Smętka” po „Ziele na kraterze”.

XIX wiek to złoty wiek powieści – polecamy dla bardziej społecznego zacięcia sięgnąć po dzieła Dickensa, zwłaszcza „Davida Copperfielda”, albo, jeśli wolimy rodzimych autorów – Bolesława Prusa i jego felietony lub, oczywiście, „Lalkę”.

Samego Dickensa jako bohatera pozytywnego przedstawia Terry Pratchett w powieści „Spryciarz z Londynu”. Powieść ta opiera się m.in na zbiorze esejów Henry’ego Mayhew (również sportretowanego w powieści): „London Labour and the London Poor”.

Przewodnik po służących

Dziewiętnasty wiek to epoka przemian społecznych. Dotychczas świat podzielony był na dwie grupy – posiadaczy i służbę, bardzo często ubezwłasnowolnioną. Przemiany społeczne i rozwój nauki zmieniły to wszystko – zaczynając od robotników wiejskich zmieniających się w proletariat fabryczny, tworząc mit „od pucybuta do milionera”. Profesja służącego jednak choć pogardzana nadal pozostaje konieczna – i funkcjonuje do dziś w dwudziestym pierwszym wieku. Choć w świecie Wolsunga istnieją golemy i inne wynalazki wyręczające ludzi w pracy, nadal jednak istnieją służący.

Rodzina robotnicza właściwie nie posiada służących, choć rzemieślnik może mieć czeladników pracujących – jak w średniowieczu – także w jego domu. Rodzina takiego robotnika sama często pracuje jako służba. Na wsi sytuacja może wyglądać trochę inaczej – im zamożniejszy gospodarz, tym większa szansa, że będzie zatrudniał parobków (robotników rolnych), także do prac w domu.

Uboższa klasa średnia zazwyczaj zatrudnia dochodzącą kucharkę – czyli taką, która nie mieszka w domu państwa, i „dziewczynę” lub „chłopca” do wszystkiego. Dziewczyna zajmuje się sprzątaniem i pomaga w opiece nad dziećmi, zaś chłopiec sprząta, wykonuje prace fizyczne i załatwia posługi. Ludzie żyjący samotnie mają często tylko osobistego służącego. W zamożniejszych rodzinach kucharka pracuje na stałe, dogląda też dzieci, do tego zatrudnia się dwójkę służących.

Rodzina z zamożnej klasy średniej zatrudniać może na przykład kucharkę i podkuchenną, dwójkę starszej służby pełniącej funkcje pokojowców, nianię i/lub guwernantkę, lokaja pomagającego w zakupach i podającego do stołu, jedną lub dwie pokojówki oraz chłopaka na posyłki… łącznie dziewięcioro osób – ale niższa służba jest notorycznie źle opłacana i bez dożywiania (często wręcz dojadania resztek) nie mogłaby się utrzymać. Historycznie nawet w mieście zatrudniano stajennych i koniuszych – ale w świecie Wolsunga powszechne są paromobile. Na wsi stajenni są powszechniejsi, zatrudnia się też ogrodników.

Rody szlacheckie zatrudniają jednego osobistego służącego na dorastającego członka rodziny, ochmistrza i ochmistrzynię, kucharza z co najmniej czwórką pomocników i posługaczy, jedną pokojówkę na trzy pomieszczenia, co najmniej czterech lokajów, jedną lub dwie nianie dla dzieci, kilkoro dziewcząt i chłopców do pomocy w kuchni i parę ochmistrzów do zarządzania tym wszystkim! Dodajmy do tego głównego ogrodnika i kilku pomocników, koniuszego, stangretów i stajennych, łowczego i leśniczych, odźwiernych, stróżów nocnych, nie wspominając o nauczycielach i służbie specjalistycznej jak pielęgniarki, bibliotekarz, kapelan czy herold… A świat Wolsunga wymaga przecież mechanika czy astrologa!

Planujemy nająć solidną kucharkę i młodą, niezrównoważoną pokojówkę, a ponadto statecznego parobka w średnim wieku, który pełniłby podwójny urząd: męża pierwszej i kochanka drugiej.

Jane Austen, list do siostry.

Im więcej ludzi w rodzinie, im większy i bardziej prestiżowy dom, tym więcej służby potrzebuje. Czasem potrzeba służących, by ci zajmowali się już najętymi służącymi – stąd też nawet niewielkie rody magnackie mogą zatrudniać kilkudziesięciu służących!

Oto lista służby od najważniejszych do najmniej istotnych stanowisk.

Wyższa służba

Ekonom/zarządca/marszałek dworu

Zarządcy nieruchomości nie są właściwie służbą, ale wykształconymi dżentelmenami i damami zajmującymi się zarządzaniem farmą, zbieraniem czynszu, prowadzeniem interesów. Otrzymują spore wynagrodzenie, i mają często własny dom na terenie posiadłości. Zarządcy służby nadzorują innych służących, i są po prostu uważani za pracowników, nie zaś służących.

Majordomus/ochmistrz/szambelan/gospodyni

Majordomus to nadzorca całej służby, odpowiedzialny za prowadzenie domu. Nie należy go nazywać „lokajem” ani kamerdynerem, to bowiem służba niższa – choć często kamerdyner pełni rolę majordomusa. Dobrze wykształcony majordomus sam jest dżentelmenem (i należy się do niego zwracać per pan), w mniejszych posiadłościach pełni też rolę zarządcy. Otrzymuje godziwe wynagrodzenie, często też otrzymuje podarunki od dostawców – np. żywności. Opiekuje się też piwnicą z winem (stąd angielskie słowo „butler”, od „bottle”). To właśnie ochmistrz pośredniczy w kontaktach między państwem a plebsem. Ochmistrz może zarządzać tylko służbą męską, zaś ochmistrzyni – żeńską, ale w świecie Wolsunga nie jest to takie oczywiste.

Kucharz/Szef kuchni

Kucharz ma jedno zadanie – przyrządzać posiłki dla państwa. Podkuchenni, kuchty pomagają szefowi kuchni, i gotują też posiłki dla kucharza, majordomusa i reszty służby. Im lepiej wykształcony i doświadczony kucharz, tym cenniejszy. Bywa, że po udanym przyjęciu gość udaje się… do kuchni, by złożyć doskonałemu kucharzowi natychmiast ofertę pracy. Dlatego dobry kucharz może zarabiać więcej niż kamerdyner, i do kucharki także należy zwracać się po nazwisku. Kucharz może mieć też asystentów – specjalistów, jak piekarza czy cukiernika.

Poza wielkimi posiadłościami, kucharka jest w zasadzie panią służby – często jest najbardziej doświadczoną pracownicą, cieszy się zaufaniem państwa i otrzymuje największe wynagrodzenie. Nawet jeśli cała służba w domu mieszczańskim jest dochodząca, kucharka często ma własne łóżko (choćby po to, by móc przygotować śniadanie, co w epoce pieców opalanych węglem zajmie sporo czasu).

Służba osobista: Pokojowcy/Kamerdyner/Garderobiana

Pokojowa to nie to samo, co pokojówka. Pokojówka to w zasadzie zwykła służąca (dziewczyna do wszystkiego, patrz niżej), ale pokojowa to służąca osobista – zajmująca się codziennymi sprawami państwa. Jej męskim odpowiednikiem jest kamerdyner. Pokojowcy budzą państwo rano, pomagają im w ubieraniu się (wcale niełatwe w epoce gorsetów i fiszbinów), codziennej higienie i kosmetyce (jako golarz czy fryzjer) sprzątają ich pokoje, towarzyszą im przy załatwianiu spraw, a czasem nawet w pracy jako sekretarz, sekretarka czy ochroniarz. Kamerdyner przyjmuje gości, prowadzi do salonu, a czasem w zastępstwie pana domu sadza ich na miejscach. Garderobiana, jak nazwa wskazuje, zajmuje się garderobą pani – dokonuje na przykład przeróbek zgodnych z wymogami mody. Takich osobistych służących z reguły zatrudnia państwo a nie majordomus.

Jak łatwo się domyślić, pokojowcy nie cieszą się sympatią ani zaufaniem pozostałej służby, i często taki zausznik w końcu po latach otrzymuje stanowisko majordoma. Wyjątkiem może być ordynans oficera w stanie spoczynku, ale wtedy jego wojskowe maniery potrafią zrazić pozostałych służących. Osobista służba nie odpowiada także przed ochmistrzem, stąd rywalizacja między kamerdynerem a majordomusem!

Służba niższa

Lokaje/służący/hajduki

Głównym zadaniem lokaja jest bycie wysokim, przystojnym i wyglądanie ładnie w liberii. Poważnie mówiąc, lokaj to w lepszych domach podstawowy służący – podaje posiłki, pomaga służbie osobistej, pełni też rolę stangreta czy pomaga damom przy wsiadaniu do i wysiadaniu z powozu. Historycznie jednak to kobieca służba zajmowała się „siłowymi” pracami, noszeniem węgla czy prania. „Hajduk” w Slawii jest uzbrojonym lokajem.

Wielu lokajów otrzymuje płacę na bazie swego wyglądu – im bardziej postawny lokaj, tym więcej zarabia. Do tego dochodzą „fawory” ze strony pani domu… powiedzmy wprost, rola ta jest stworzona dla ogrów. Do niższej służby należy zwracać się po imieniu – a jeśli państwo nie chcą uczyć się imienia nowego służącego, nic nie stoi na przeszkodzie by Joanna została dla państwa Marysią.

Młodzi lokaje czyli „chłopcy” zajmują się prostymi zadaniami, sprzątają czy służą jako chłopcy na posyłki. Często poza liberią i wyżywieniem nie otrzymują wcale pensji. Specyficznym lokajem jest odźwierny lub klucznik, czuwający nad wejściem do domu lub bramami na teren posiadłości. Pełni rolę stróża nocnego, wita gości i informuje państwo o wszelkich niecnych zamiarach.

Niańka/Mamka/Opiekunka

Niania ma za zadanie zajmować się dziećmi. Choć w opowiadaniach często mówi się o „starej niani”, to pewna przesada. Znacznie częściej niania jest o jakieś 10 lat starsza od dziecka – zdarzały się niańki które miały 14 lat – ale najczęściej jest to doświadczona kobieta mająca własne dzieci. Mamka karmi niemowlęta niejako w zastępstwie matki (lub gdy zmarła przy porodzie) i przez jakiś czas służy jako niańka. Warto tu wspomnieć o instytucji „braci mlecznych” – dziecko mamki i karmione przez nią dziecko wychowują się razem, często są towarzyszami we wczesnym i nie tak wczesnym dzieciństwie. Brat mleczny króla dzięki temu, że władca ssał mleko jego matki może stać się faworytem i w dorosłości dojść do zaszczytów!

Pokojówka

Pokojówki sprzątają w pokojach – bardziej doświadczone zajmują się sypialniami państwa, inne sprzątają w bawialni czy salonie. Do tej kategorii zalicza się też pomocnice („przynieś podaj pozamiataj”), praczki, podkuchenne, kuchty. Gdy kucharz gotuje, kuchta preparuje składniki, skubie drób, miesza składniki i sosy.

Najniżej w hierarchii stoją pomywaczki – detergenty są nowym wynalazkiem, trudno jest zagrzać wodę, i pomywaczkę łatwo poznać po zniszczonych od szorstkich szmat dłoniach. Przy wielkich ucztach pomywaczka pracuje do świtu. Służące takie czyszczą też np. kominek, skrobiąc go nożem.

Inna służba

Guwernantka/Nauczyciel

Trudno powiedzieć, by guwernantka była służącą. Zazwyczaj guwernantka była córką biednej rodziny dżentelmenów. Jako damie nie wypadało jej pracować jako pokojówka, zatem zajmowała się nauczaniem. Guwernantką gardzą wszyscy – państwo, ponieważ pochodzi z podupadłej rodziny, służba, ponieważ choć pracuje, to uważa się za damę, i naturalnie uczennice. Nauczyciele i nauczycielki języków i muzyki cieszą się jednak nieco większym statusem, bowiem uczą także dorosłych.

Prywatni nauczyciele istnieją, choć historycznie chłopcy uczyli się w szkołach albo prywatnych albo też publicznych. W świecie Wolsunga prywatnych nauczycieli z pewnością zatrudniają rodziny trolli – nauczyciel czy guwerner musi nie tylko być wykształcony, ale odporny na magię i potrafiący wyłapać rozbrykane, jeszcze nie całkiem ucywilizowane trolle.

W stajni

Stangret powozi i dba o dobry stan powozów, zaś masztalerz zajmuje się końmi. Konie trzeba nie tylko nakarmić i napoić, ale zadbać o ich wygląd i dobre zdrowie, stąd też masztalerzowi pomagają stajenni. Ci najmłodsi rangą generalnie przerzucają koński gnój, a jeśli są wyjątkowo utalentowani, karmią konie. Do tego dodajmy podkuwacza (kowala specjalizującego się w podkowach i uprzęży), kawalkatora (trenera i ujeżdżacza koni) a nawet weterynarza (stąd określenie „konował” czyli koński lekarz). W świecie Wolsunga jednak jest bardziej prawdopodobne, że zamiast koniuszych zatrudniać się będzie dochodzącego szofera (albo odpowiednio wyszkolonego kamerdynera) i mechanika.

W ogrodzie

Główny ogrodnik to z reguły doświadczony gospodarz, zajmujący się nie tylko zagospodarowaniem terenu, ale także praktyczną hodowlą (ziół leczniczych czy kuchennych). W dużych posiadłościach ogrodnik to ważna figura, mogąca zarabiać tyle co kucharz – ostatecznie to od talentu ogrodnika zależy pierwsze wrażenie gości. Ogrodnik ma pod sobą służbę ogrodową, parobków zajmujących się sadem czy koszeniem trawy. W ogrodzie niezbędny jest też pszczelarz – kwiaty trzeba zapylić. Pszczoły są bardzo ważne – inne zwierzęta zdychają, pszczoła umiera.

W większych posiadłościach funkcjonują też leśniczy, gajowi i łowczy, dbający o stan dzikiej zwierzyny w okolicy. Łowczy zajmuje się też tradycyjnie wszystkimi psami, nawet nie tymi myśliwskimi, ale oczywiście są też specjalistyczni treserzy. No i gdzieś pomiędzy służbą a rolnikami są pasterze, świniarze czy owczarze – choć oczywiście poganianie zwierząt nie jest cenione, ale dobry hodowca, dbający o uszlachetnianie ras to ceniony specjalista.

Inne stanowiska

Możliwe są inne stanowiska. Za służbę można uznać osobistych spowiedników lub kapelanów (którzy często pełnią też funkcję sekretarzy), a sami wysocy rangą kapłani mają także asystentów stanu duchownego. Osoby przewlekle chore mają najczęściej pielęgniarzy a czasem nawet osobistego lekarza. Arystokraci mogą mieć własnych lekarzy, prawników, konsultantów czy nawet wynalazców – ale nie są to naprawdę służący. Oficerowie (także oficerowie białej floty) mają osobistych ordynansów.

Poza opiekunami koni i psów istnieją też nadzorcy innych zwierząt – najbardziej znani są chyba sokolnicy, ale w koloniach istnieją też bardziej egzotyczni treserzy, na przykład mahuci – treserzy słoni. Ochroniarze, tłumacze, osobiści asystenci i tym podobne osoby zaliczają się do służby wyższej. Magnaci często mają też własną kapelę i kapelmistrzów – na co dzień jednak ci wykonują inne prace, zbierani są i otrzymują wynagrodzenie jedynie przy występach.

Korzyści z służby

Dziewiętnasty wiek nie daje robotnikom praktycznie żadnego zabezpieczenia społecznego, a pojęcie „solidarności” jest uważane za ordynarną agitację. Praca służącego jest ciężka i mało płatna, pan może bezkarnie bić służących, wychodne służący w najlepszym razie dostaje raz na miesiąc w niedzielę… ale i tak jest lepsza od pracy w fabryce. Przede wszystkim pracodawca dostarcza wikt i opierunek – a często elegancką liberię. Choć kwatery służby rzadko są ogrzewane w zimie, jednak posiadanie własnego łóżka jest często awansem społecznym – choć rzadko kiedy sługa ma własny pokój, najczęściej śpiąc w kuchni na polówce czy w pawlaczu.

Służący może otrzymać napiwki od gości, czy nawet łapówki od państwa, a dla wielu możliwość zjedzenia resztek z pańskiego stołu jest miłą premią. Po wielkiej uczcie marnuje się często mnóstwo jedzenia – nie ma lodówek, nie można go przechować, a służący nie mogą zjeść wszystkiego… ale kucharka ma prawo je sprzedać! Służący donaszają też zużyte ubrania państwa, mogą czytać wyrzucane gazety, często towarzyszą im w podróżach czy na wakacjach. Niejeden lokaj czy kamerdyner z upodobaniem korzysta z barku czy cygar swego pracodawcy. Do tego dodajmy możliwości awansu, od pokojówki czy lokaja do ochmistrzyni. „Stary, wierny sługa” to mit – ale istotnie, służący jest w pewnym sensie członkiem rodziny – zwłaszcza gdy np. służył rodzicom panicza. Choć pracodawcy i organizacje religijne potępiały taki obyczaj, to jednak zdarzały się mezalianse niczym z kart romansu i służąca wychodziła za swego pracodawcę!

Książeczki i agencje

Większość służących związana jest z organizacjami i agencjami, choć całkiem spora ich liczba dostaje pracę dzięki kumoterstwu. W mieście pani lub zarządca udaje się do agencji, która oferuje chętnych ludzi do pracy. Agencja prowadzi rejestr, co jakiś czas sprawdza dobre prowadzenie się służby, zaś w odpowiedniej książeczce rejestruje się pracę służącego i jego referencje. Niektóre agencje służą też jako centra kształcenia (rodziny służby mogą nauczyć się tam przydatnych umiejętności) a nawet jako kluby.

Dla biednej, niewykształconej dziewczyny pójście na służbę było jedynym sposobem na znalezienie pracy w mieście. Niestety, rzadko kiedy się tam utrzymywały – w Berlinie i Warszawie ok. 60% prostytutek stanowiły byle służące, to właśnie ta grupa była najczęściej matkami nieślubnych dzieci. Panicz czasem był najgorszym elementem służby – młode dziewczyny zamykały się w kuchni. Co gorsza, z góry były na straconej pozycji – to służącą podejrzewano o rozpustne, niemoralne życie i to pod tym pretekstem dziewczyna najczęściej kończyła pracę bez zapłaty… z uwagami na temat „niemoralnego prowadzenia się” wpisanymi do książeczki.

Reklamy
Zamieszczone w RPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s