J’Accuse! Czyli o negatywnych bohaterach Quentina


Zostały tylko dwa tygodnie do terminu wysyłki prac na tegorocznego Quentina, więc pomyślałem, że trochę jako juror i były uczestnik pożalę się nad konkursem. A właściwie, wymienię kilka osób, które memetycznie zapłodniły wielu uczestników i sprawiły, że sędziowanie w Quentinie nie jest takie fajne, jakby mogło się wydawać.

Graeme Davis

Autor WFRP 1 edycji (oho, już zapala się czerwona lampka), oraz jednej z najciekawszych przygód, której w życiu nie czytałem – Cienie nad Boegenhafen. „Cienie” miały być czymś nietypowym, bezkrwawą przygodą w stylu Zewu Cthulhu do Warhammera – stąd na przykład tytuł, nawiązujący do „Shadows over Innsmouth”. I udało się to tak dobrze, że wiele Quentinowych przygód do Warhammera powiela ten schemat. Skoro Warhammer, to śledztwo, wszyscy umierają, zwłaszcza dzieci i cnotliwe dziewice. W międzyczasie RPG-owy fluff oddzielił się od battlowego, nowe edycje WFRP wychodziły bazując na świecie battla – ale polscy poszukiwacze przygód nadal rozwiązywali ktulowe śledztwa w Starym Świecie.

Andrzej Sapkowski

Popularność Sapkowskiego w latach 90. bardzo ciekawie nałożyła się na popularność Warhammera, który fantastyczny rasizm miał wbudowany w zasady (niechęć do elfów). Opowiadania Sapkowskiego bawiły się z konwencją baśni, urealistyczniając bajkowe stereotypy i pokazując, jak klisze fantasy zadziałałyby w „prawdziwym” świecie. Jednak dla wielu młodych graczy (a sam podówczas młodym byłem) Sapkowski stał się wręcz lekturą obowiązkową, chyba bardziej czasem niż Tolkien czy Le Guin (a w poetykę „przyziemnego” fantasy Sapkowskiego wpisuje się i świat Szarki Brzezińskiej i Szerer Kresa). Powieści Sapkowskiego bardzo szybko zastąpiły klasyczne powieści ze świata Warhammera. I jasne, postmodernistyczne, nie-bajkowe podejście jest dobre, ale nadużywane – potrafi znudzić. Podobnie zresztą trochę przaśny, gawędziarski styl Sapkowskiego – o stylu za chwilę – nie zawsze nadaje się do spisywania przygód RPG.

Miłosz Brzeziński

O tym, dlaczego Miłosz był siłą rzeczy pewnym przełomem w polskim fandomiku, ciekawie pisze Majkosz w eseju podsumowującym zbiór tekstów tegoż Miłosza „Skrót do R’lyeh”, wydanym przez Portal. Krótko mówiąc, teksty Miłosza, promujące określony styl gry do określonego systemu były dobre, a jego tezy zostały przejęte przez część fandomu niegrającą nawet w Zew Cthulhu. Stąd gloryfikowanie grozy jako „najtrudniejszego” gatunku, nacisk na „grę aktorską” czy bogactwo opisów. Jak słusznie pisze Majkosz, inne gry pozbawione były swoich Miłoszów.

Ignacy Trzewiczek

Nawet nie „Jesienna gawęda”. Nawet nie Neurostyr. Również w wypadku Trzewika, jego styl omówił Majkosz w podsumowaniu „Jesiennej gawędy”, można też sięgnąć po „Suplement” do Neuroshimy. Ignacy wydaje mi się – a może z 5 minut z nim rozmawiałem na konwentach, twierdzę to wyłącznie na podstawie tekstów – Mistrzem Gry – gawędziarzem, dla którego ważniejsze są opisy, język, gra słów od tego, co się za nimi kryje. I to chyba ze stylizacją mam problem. Neuroshima lansowała podejście „na kozaka”, „jechać patałachów”. Fragmenty podręczników do Deadlands były pisane nieco bardziej luzackim, kowbojskim stylem – niestety, Neuroshima cała napisana była „po twardzielsku”. To czuć w tekstach fanowskich – i to nie tylko do Neuroshimy. Pomijam też pewien rasizm i seksizm, do którego autor się dziś przyznaje, pomijam też nieznajomość realiów. Nie mam nic przeciwko temu, że Polak pisze grę w post-apokaliptycznej Ameryce, ale niech wie, jak się pisze „hot dog”.

Reklamy

5 thoughts on “J’Accuse! Czyli o negatywnych bohaterach Quentina

  1. Och jakie ryki na puszczy! Och, problem w tym że poza jurorami chyba nikogo już ten konkurs nie obchodzi. O czym dobitnie świadczy ilość prac przychodząca ostatnimi czasy – kilkukrotnie mniejsza niż liczba jurorów. Trzeba w końcu wiedzieć kiedy ze sceny zejść i zgasić za sobą światło.

  2. @KFC
    Niby dlaczego schodzić ze sceny? Nawet jeśli będzie dziesięciu jurorów i dwóch uczestników, a jedni i drudzy będą mieli z tego dobrą zabawę, ba powstaną dwa scenariusze, które komuś się przydadzą na sesję, albo zainspirują do napisania własnego tekstu – to komu ten konkurs miałby przeszkadzać? O co ból tyłeczka, bo nie rozumiem?

    • @karprpg
      Masz rację… zakładając, że będą grywalne. Moje osobiste odczucie jest takie, że na Quentina nadsyłane są głównie dwa rodzaje prac – jakieś dzikie eksperyenty, zabawy formą, mini gry mające tyle szacunku do materiałów źródłowych gry na którą się rzekomo powołują co nic i opowiadania z ładnym layoutem, które mają Quentina za konkurs literacki. Komentarze sędziów rzadko kiedy odnoszą się w ogóle do tego, czy dana praca jest grywalna i czy zawiera materiały realnie wspierające sesje. Quentin stał się trochę konkursem „sztuki dla sztuki” niż „sztuki utylitarnej”. Mogę rzecz jasna się mylić, ale to nie tylko moje zdanie, a szukając ostatnio czegoś do prowadzenia w archiwach konkursu musiałem „mocno posunąć się w latach” – o czymś to świadczy…

      • @Rudie
        Ale ja tu nie piszę o poziomie prac na Q, jakie to są super i zapewniają mi super sesje, od długiego czasu nie szukam tam tekstów użytkowych. Ale to ja, może dla innych są one przydatne. Widzę to tak: ktoś w wolnym czasie pisze teksty bo lubi, ktoś inny także w wolnym czasie czyta je i daje feedback (przynajmniej w teorii) – więc co komuś trzeciemu przeszkadza, że inni się bawią?
        A że prace takie czy inne? To tak jakbym narzekał, że chodzę do teatru bo mi repertuar nie odpowiada i chciał w związku z tym jego zamknięcia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s