Gadający pies?


Nie oglądam seriali. Większość ostatnich telewizyjnych hitów mija mnie z oddali, czasem robię wyjątek dla krótkich britcomów. Swoją drogą, nie jestem w ogóle fanem sztuki audiowizualnej – nie przepadam za filmami, wolę przeczytać książkę. Znam w ogóle więcej pozycji w wersji książkowej niż filmowej, nie widziałem np. adaptacji Princess Bride czy Gry o Tron. Jestem jednak z pokolenia, które wychowało się m.in. na kreskówkach, i nadal wspominam filmy animowane Hanna-Barbera z pewną czułością.

Znajomi próbowali nakręcić mnie na oglądanie różnych seriali –  30 Rock, Parks and Recreation, IT Crowd, Life on Mars – chyba żaden z wymienionych mnie nie porwał.  Czasem zdarza się coś ciekawszego, jak np. Arrow czy Archer, ale szczerze mówiąc, mógłbym przestać oglądać serial w dowolnym momencie. Może właśnie to jest problem – do niedawna uważałem, że nie jestem dobrym odbiorcą mediów odcinkowych, bo nie czekam na ciąg dalszy a jeśli nie obejrzałem wcześniejszych odcinków to czuję się wykluczony.

Ostatni wyjątek jednak jest bardzo ciekawy – to serial, którego nigdy bym nie podejrzewał o zaciekawienie mnie na tyle, bym ucieszył się z jego wznowienia. Scooby Doo Mystery Incorporated.

O co biega w Scoobim chyba wiecie – mamy bandę czworga dzieciaków (nudnego lidera, rudą laskę, geeketkę i hippisa) i gadającego psa, którzy jeżdżą ciężarówką i rozwiązują zagadki, na końcu potwór zawsze jest gościem w kostiumie. Standard. Różne serie próbowały zmienić nieco tę formułę, dodając inne gadające zwierzaki, rasistowski humor, przenosząc bohaterów na Dziki Zachód, czy cofając ich do podstawówki.

A co takiego robi Mystery Incorporated? No cóż, jest chyba pierwszą inkarnacją Scooby’ego która ma fabułę. I to nieco wykraczającą poza stereotypowe przygody gangu Freddiego. SDMI jest w pewnym sensie uwspółcześnionym sequelem oryginalnej serii z lat 60/70 – tylko nie wyszło to na dobre bohaterom. Nowa seria osadzona jest w miasteczku Crystal Cove i okolicach – miasto chciało być paranormalną stolicą Ameryki, ale nic z tego nie wyszło, ponieważ nasi bohaterowie zdemaskowali każdego potwora jako oszusta. Nie tylko nie przepadają za nimi mieszkańcy miasteczka, zwłaszcza burmistrz i szeryf, ale i wewnątrz drużyny zdarzają się tarcia – Daphne chce rozkochać w sobie Freda (który zwariował na punkcie pułapek), zaś Shaggy musi wybrać między Velmą a Scoobim. Serial też czasem puszcza oko do fanów poprzednich serii oraz innych kreskówkek – w jednym odcinków pojawili się Dynomutt i Blue Falcon, a Vincent Van Ghoul z 13 duchów jest tutaj aktorem a’la Vincent Price (który podkładał głos postaci dawno temu) czy Bruce Campbell.

Tak to przynajmniej wygląda na początku… ale potem zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Drużyna odkrywa, że nie są oni pierwszymi nastoletnimi rozwiązywaczami potworów w miasteczku – a ich poprzednicy zeszli na złą drogę. Każdy odcinek to nie tylko gość przebrany za potwora, ale też mały krok do rozwiązania tajemnicy Crystal Cove, która przerosła moje oczekiwania w drugim sezonie. Co więcej, postaci umierają – Główny Zły wyeliminował już dwoje rywali do skarbu. Ktoś opisał serial jako połączenie Scooby’ego z Twin Peaks i może ma to trochę sensu (oczywiście Twin Peaks też nie oglądałem).

Tak czy siak, polecam, nawet osobom nie przepadającym za kreskówkami.

Reklamy

One thought on “Gadający pies?

  1. Należy jeszcze do tego dodać motywy około rpgowe – cały odcinek o graniu w rpgi, albo ten z profesorem Hatecraftem i jego największym fanem Howardem E. Robertem, albo takie smaczki jak lesbijski romansik Velmy. Ogólnie jest zabawnie 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s