Graj opisem


Jako że rozpoczyna nam się sezon sesyjny, a studenci i licealiści niczym tęczoskrzydłe ptaki do swych gniazd wracają do szkół, przydałoby się coś zorganizować i przekazać mą mądrość nieznającym się młodziakom. Prawo Ohma, jak wiadomo, mówi „Nie śpij z jedną ale z dwoma”, lecz jest jeszcze inne znane prawo, które mówi „Nie gadaj o rzeczach, na których się nie znasz”. I to prawo niestety chcę złamać. Chodzi tu o moją piętę Achillesową jako MG, czyli opisy.

Dlaczego człowiek, któremu opisy nie wychodzą, chce pisać poradnik? Być może poradnik ten ma być typu „Jak tego nie robić”. Tym niemniej wierzę, że znam parę trików, które mogą się przydać komuś, kto patrzy na sprawę z innej perspektywy.

Trzy znaki

Jedną z pierwszych prób usprawnienia mojego „warsztatu” była metoda trzech znaków. Nie jestem pewien, skąd ją wziąłem, być może z podręcznika MG do Wiedźmina lub Crystalicum, ale potwierdziła ją później kultowa książka Scotta McClouda „Understanding comics”. Do każdego ogólnego obiektu należy dodać co najmniej jeden epitet, przydawkę, jakieś określenie, które wyróżni go z tłumu, i odróżni go od innych.

Myślę, że już po słowie „czarodziej” w umysłach wielu graczy pojawi się spiczasty kapelusz, szata maga i kostur, do opisu dodaję więc małego smoka na ramieniu, unoszące się wokół niego tęczowe światełka, i dodaję że jest w średnim wieku i robi wrażenie nieco rozkojarzonego. Przy opisie konwoju nomadów na Ash w umysłach graczy w najlepszym razie pojawi się zbieranina dziadów borowych, więc tu trzeba trochę dokładniejszego opisu – jeżdżą na wielkich maszynach o ciężkobieżnikowanych kołach wysokości tych traktorowych, zasłaniają twarze wieloma warstwami tkanin, są ciężko uzbrojeni.

Widać, że nie oddaje to do końca obrazu, który prowadzący mógł wytworzyć sobie w umyśle. Tu pojawia się kolejny problem – jak mówić krótko, ale obrazowo?

Obrazek wart tysiąca słów

Tu najlepiej mają gracze w systemy licencjonowane. Zamiast opisywać Wookie’ego po prostu wyjmuję telefon z przygotowanym wcześniej znalezionym w jednym z milionów komiksów obrazkiem. Podobnie rzecz wygląda w systemach komiksowych. (Co ciekawe, zauważam w moich opisach wyraźne tendencje onomatopeizowania, być może też zaczerpnięte z komiksów – a może za dużo czytałem Toona?).

Internet  też to ułatwia – systemy historyczne, D&D… zresztą w zasadzie GIS pozwala znaleźć nam obrazek pasujący do tysiąca tematów. Ale po pierwsze nie jest to rozwiązanie problemu, a jego ominięcie. Po drugie, zupełnie nie pasuje do improwizacji (no, chyba że ktoś ma szybkie łącze w smartfonie/tablecie).

W roli głównej…

Rozwiązaniem zbliżonym do powyższego jest obsadzanie znanych aktorów w roli BNów. Spotkałem się z biskupem wyglądającym jak Christopher Lambert, moją postać grał młodszy Clint Eastwood, a na naszej drodze stanęli Vandemar i Croup z Nigdziebądź. Znam Mistrzów, którzy wykorzystują tę metodę jako podstawową, ja też czasem jej używam. To fajna rzecz, pod warunkiem że wszyscy widzieliśmy te same filmy/gry/komiksy – ale jeśli tak jest, to nieco szkodzi to oryginalności Mistrza Gry „stoi przed wami purpurowy troll, taki jak z World of Warcraft”. Tutaj łatwo jest improwizować, ale też nie zawsze możemy łatwo znaleźć kto powinien zagrać naszego bohatera.

Dużo czytać, jeszcze więcej pisać

Wiadomo, że czytanie książek rozwija słownictwo. Nie starajmy się jednak zapamiętać wszystkich tekstów, opisów – najlepiej skupić się na celnych porównaniach. „Zadowolony jak nekrofil w kostnicy”, „Uśmiech bladego rekina”, „Uroda i wdzięk sklepowego manekina”, „Starożytny arabski facepalm”, „Lubić kogoś jak psy dziada w ciemnej ulicy” – czasem celnie rzucone porównanie zastąpi przydługi nudny opis. Najlepsi twórcy nie poświęcają stron na opisywanie swoich postaci – pozwalają by ich czytelnicy robili to za nich.

A jak wy podchodzicie do opisów?

Reklamy

3 thoughts on “Graj opisem

    • Szczerze, ja nie lubię jak mi się pokazuje obrazki – no chyba że MG ma na prawdę poważny problem z opisami. Bo co to za gra wyobraźni jak mamy wszystko jak na talerzu pokazane.

  1. Obrazek obrazkiem, czasem może pomóc, jeśli jest to np.: ilustracja jakiegoś pejzażu, zamku czy choćby karczmy (i ma być na tyle szczegółowa, że nawet adekwatny opis zajmie godziny). Co innego ilustracja BNów – raczej sugerowałbym to, aby to gracz po sesji poszukał sobie jakiegoś arta i popytał MG, czy tak można zinterpretować wygląd BNa. Tak a propos dowolności w interpretacji dzieła. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s