Fandom, fandom ssie!


W sumie zastanawiałem się czy w tym roku nie wystartować w PMMie, ale lektura regulaminu i komentarzy do zeszłorocznej edycji miały spore szanse wybić mi ten pomysł z głowy. Ja prowadziłem parę razy D&D 4e, system który z natury ma inne nastawienie niż stereotypowo polskie jesiennogawędziarsko-wodziarskie-samurajskie smęcenie. Teraz, z początkiem listopada 2010 roku nie mam chęci na Monastyr,  L5K o sepuku, czy na nowy Świat Mroku (stary zresztą też), ale mam ochotę na epickie fantasy, Misspent Youth albo film akcji na d20 modern. Jeśli ktoś będzie np. prowadził WFRP 3e, z chęcią pójdę zobaczyć jak to działa.

Zresztą, już pierwszy rzut oka na kryteria oceny w PMM zapala u mnie małą lampkę ostrzegawczą. „Przedstawienie świata”? Co to do kurwy nędzy ma znaczyć? „Dobry Mistrz Gry opisem powoduje, że wszyscy przenoszą się do tamtego świata.” To nie jest immersja, tylko schizofrenia. Jak przeczytałem o tym, że jeden sławny MG poprosił kolegę by przebrał się za templariusza i wszedł w szczytowym momencie sesji, wiedziałem, że nie chcę grać u takich MG. Może idę w drugą stronę. Może mam nikłą wyobraźnię, może jestem cynikiem, ale osobiście, uważam wciąganie w inny świat za coś lekko chorego.

Kwiatków z kryteriów jest więcej: „Gracz strzelał do człowieka na dachu – jaką miał szansę trafienia?”, no kaman. Ani razu, ani jednego razu w regulaminie nie pada słowo mechanika, granie zgodne z systemem, czy podobne pojęcia. Co więcej: „Dużo punktów powinien dostać Mistrz, którego świat wydaje się być „naturalny” – to, co faktycznie jest łatwe, jest łatwe i u niego, to samo z rzeczami trudnymi.” Na wczorajszej sesji bohater z helikopteru zmienił się w łódź podwodną i spadł w rojącą się od piranii rzekę. Czy dostanę za to dużo punktów?

„Dużo punktów powinien dostać MG, który prowadzi przygodę na niemieckim okręcie podwodnym z okresu II Wojny Światowej, dysponując niepojętą niemalże wiedzą na temat tych czasów.” #kurwaco Nigdy w życiu już nie zagram w Gwiezdne Wojny z geekiem Star Wars. Przynajmniej z takim, co nie może się zamknąć, i do każdego napotkanego stwora poprawia MG, poświęcając co najmniej 10 minut na prawidłowe i kanoniczne omówienie absolutnie wszystkich jego aspektów. W życiu. Jasne, odrobina wiedzy, czy sensowne rozeznanie w temacie są ważne, ale jak straciliśmy pół sesji w Crystalicum kłócąc się na temat ról szypra, bosmana i kapitana, dłużej tego nie chcę poprawiać.

„Oceniamy ilość pracy włożoną w przygotowanie gry.” No sorry, ja bardzo lubię improwizację. Oczywiście, lubię też nerdziaste podniecenie, lubię rysować mapy czy wymyślać staty wrogów, ale według mojej prywatnej oceny dobry MG to taki, który potrafi o siódmej rano dostarczyć grupie trzech, czterech osób rozrywki porównywalnej z obejrzeniem fajnego filmu.  W sumie zastanawiam się, czy nie poprowadzić Icons z losową generacją fabuły. Co więcej, przecież to się kłóci z implikowaną powyżej znajomością tematu.

Od jakichś czterech lat nie robiłem żadnego soundtracku na sesję (czasem włączałem coś nastrojowego, ale po prostu jako tło muzyczne). W sumie teraz dzięki temu że jest PRZYSZŁOŚĆ!! mogę wrzucić coś na kartę pamięci i dać sątrak z telefonu, ale czy warto?

Zresztą, fakt że trzeba poprowadzić stworzony przez organizatorów scenariusz, mierzi mnie dość. Oczywiście trzeba go dostosować do swojego świata, ale jedyny znany mi przykład nie jest zbyt zachęcający. Krótko mówiąc  – ROK 1990 BYŁ 20 LAT TEMU. W sumie to Furiath napisał, czym otworzył mi oczy, że doklejanie do RPG etykietki sztuki jest żałosne, bo dorosła/dorastająca młoda osoba wstydzi się przyznać przed samą sobą, że spędza trzy godziny w miesiącu udając elfa/wampira/superbohatera.

Jeśli chodzi o gry, na konwent wezmę pewnie Icons (wydane w 2010), SW (2003), Wolsunga (2009), i PDQ (2007). To zastanawiające (i niezbyt związane z tematem tego zrzędowpisu), ale tak jak w wypadku innych moich fandomowych znajomych, ja też cenię te gry także ze względu na szacunek wobec ich twórców. Bardzo lubię twórczość autorów tych czterech gier, myślę, że są fajnymi ludźmi, choć spotkałem tylko kilku z nich (note to self: wysłać pochwalnego maila do Chada Underkofflera, albo zabulić wreszcie za Swashbucklers of the seven Skies i zrobić reckę). W sumie to nieco hipokrytycznie z mojej strony, krytykować ‚kult Wicka’ gdy samemu jestem kultystą Kensona (nie wiem czy porównywalnie. Ale odbiegam od tematu.

Pewnie decyzję o tym, czy wziąć udział w PMM i w jakim charakterze podejmę dopiero na konwencie. Na pewno chcę poprowadzić niejedną sesję i zagrać w systemach, które mnie zaciekawią. To, jak będę oceniany, przez kolesi czy kolesi kolesi nie ma tak naprawdę znaczenia, bo jak powiedziała parę lat temu finalistka „nie ma najlepszych MG i graczy, wszyscy są fajni”.

Reklamy

34 thoughts on “Fandom, fandom ssie!

  1. „To nie jest immersja, tylko schizofrenia” – Tu zarżałem radośnie:), dziękuję za poprawienie humoru.

    A ogólnie, mam wrażenie (wychodzi, że podobne jak Ty, popraw mnie, jeśli się mylę), że PMM premiuje pewien konkretny model przygód jak i prowadzenia. Ich konkurs, ich prawo. Z tego też powodu nie bawię się w udział. W karierze masterskiej przechodziłem i przez etapy przygotowywania dokładnych OST (z kawałkami pod sceny etc.), smętne gawędowanie w WFRP, miłość do realizmu (ki diabeł to jest?:)) itd. Natomiast jako że z wykształcenia jestem badaczem literatury, zawsze mnie bawiło porównywanie RPG do sztuki. Przyjęcie, że RPG jest po prostu rozrywką (zresztą jak ok. 90 % naszej kultury, jeśli nie więcej), sporo mi ułatwiło.

  2. Zgadzam się z niemal wszystkimi tezami tekstu – niemal. Bo wspaniałe jest, że lubisz lody śmietankowe i o tym piszesz – ale wuj Ci do tego, że inni lubią czekoladowe. Jasne, należy ich poprawić, kiedy robią konkurs robienia lodów czekoladowych i nazywają go „Konkursem Robienia Lodów Wszystkich Smaków” – ale czemu pisać od razu dyrdymały o tym, że to nie sztuka i że wstyd się przyznać do elfa.

    Na bogów Eternii. To jest pieprzone hobby. Jeśli ktoś chce je sobie uznawać za Sztukę i Religię – cool, jego sprawa! Nie bierze kałasza i nie każe Ci grać w jego stylu, prawda? Ty też chyba nie chodzisz do domów i nie pytasz ludzi, czy chcą porozmawiać o gamiźmie?

    Templariusz i inne rzeczy. Istnieje takie prawo (4 prawo lucka), które mówi, że sztuczki Johna Wicka działają idealnie i doskonale jeśli jesteś Johnem Wickiem. W innych przypadkach są tanimi sztuczkami, które są słabe. Zapytajcie Juliana czy Skałę, jak się poczuli, kiedy w trakcie sesji w L5K wpadli kolesie z mieczami. Hell yeah 😉

    Rozemocjonowałem się i napisałem tego komcia. W pierwszym odruchu po opadnięciu stressa, chciałem go skasować. W drugim, trzecim i piątym też. Ale w sumie ostatnie dwa lata tak robiłem, więc może teraz pora na odmianę? 😉

    l.

  3. Y, lolwat.

    Z samej definicji Sztuki i (o dżizasie) Religii wynika że to nie jest Jego Sprawa. Bo wtedy to przestaje wykraczać poza twoje prywatne hobby i wchodzi w inne sfery gdzie rozróżnianie rzeczywistości od fikcji staje się istotne.

    (BTW, muszę więcej pisać nicków osób, które cytuję, pozdro dla lorii, repka i vadera 🙂

  4. A to ja jestem tutaj cytowany? 🙂 [niemniej dzięki]

    A poza tym – trochę jojczysz. Wiadomo, że PMM promuje przede wszystkim mainstream. Czyli masz być PROWADZĄCYM, kolesiem, który trzyma zabawę za mordę i napiera. To konkurs, nie granie w domku, trzeba się umieć pokazać nieznanym ludziom.

    Poza tym liczy się też wszechstronność. Czyli jak Ci się nie chce robić muzyki, to sorry – jednak dla wielu osób to jest istotny plus na sesji. To samo dotyczy innych rzeczy, o których piszesz, z prowadzeniem gotowego scenariusza na czele. Konkurs sprawdza, czy umiesz to robić, a nie to, czy umiesz grać, tak jak lubisz.

    Tak, te scenariusze są badziewne na maksa. Dlatego przewidujący uczestnicy robią własne scenariusze i dopasowują do nich te „zadane” [to są zresztą zbiory elementów, a nie scenariusze, więc zadanie jest łatwe].

    Zgadzam się natomiast z jednym – w kryteriach nie ma ani słowa o mechanice i umiejętności jej stosowania. To jest lipa po prostu. Ale tak zostawił to Puszkin w zeszłym wieku chyba i nikt nie ma jaj, by tknąć święty testament. Podobnie absurdalny jest ustęp o samopoczuciu graczy – niedawno żartowaliśmy, że MG powinien podawać im przed sesją ecstasy albo amfę. 🙂

    Sam nieraz krytykowałem PMM za fatalna organizację, zero PRu, niejasne kryteria oceny. Proponowałem nawet konkretne zmiany. Ale nie zmienia to faktu, że mam zamiar w tym roku nie pitolić, tylko wystartować. I to pomimo faktu, że w zasadzie o konkursie nie wiadomo nic.

    Pozdrówka i nie maltkonteńćmy. PMM może i nie wygląda dobrze, ale jest, budzi emocje, ludzie się na nim dobrze bawią. To zawsze coś.

  5. Przyznaję, że czytając kilka razy parsknąłem śmiechem, wielki plus za to.

    Traktowanie RPG jako sztuki i robienie sobie bożka z jakiegoś stylu gry – w polskich realiach z jesiennogawędziarstwa – jest czymś moim zdaniem przykrym i wymagającym leczenia. RPG jako hobby są podobne do gier bitewnych czy karcianych ale wśród fanów bitewniaków i karcianek nie ma raczej takich, którzy z racji grania porównywaliby się do Napoleona czy Sun Tzu. Tymczasem w naszym małym światku co rusz pojawia się kolejny wspaniały mroczny opowiadacz, mający nadzieję stać się ikoną RPG i czuje się niemal jak słynny reżyser Orson Welles. Z takiego podejścia rodzą się wszelkiego rodzaju Nowe Fale, Fabularne Zabawy Narracyjne i inne bzdurne terminy mające za zadanie ukryć fakt, że co jakiś czas bawimy się w skomplikowaną formę Policjantów i Złodziei albo podniecamy się rysunkami krasnoludków i elfów.

  6. Po pierwsze – zrzędzisz.
    Po drugie – masz dużo racji co do nieaktualności PMMa w stosunku do czegokolwie, poza jednym określonym stylem prowadzenia. Stylem prowadzenia pod sędziów. Bo niestety sama jego formuła jest tak skonstruowana, że nie oceniana jest fajna czy dobrze przygotowana sesja, ambitny scenariusz ani cokolwiek innego co w jakimkolwiek stopniu liczy się w RPG, ale robienie szopki pod sędziów.
    Poprowadzisz coś mega zajebistego a żadnego akurat nie ma (a to się zdarza) – dupa, przegrałeś. Prowadzisz w stylu którego nie znają (w końcu trafiają się tam ludzie z 3-letnim doświadczeniem erpegowym w k2 systemach) – też leżysz.

    Kiedyś nawet z Gerardem zrobiliśmy szkic przygody pod PMMa – takiej z dynamicznie umieszczanymi momentami Wow, przesuwanym finałem i rekwizytami do pokazowanego użycia (wszystkie do wykorzystania w momencie kiedy jest na sali sędzia albo najlepiej kilku – poza tym prowadzi się całkiem normalną, porządną sesję 😉 ) i innymi tanimi sztuczkami. Tylko trochę szkoda czasu coś takiego prowadzić – sam sobie w wystarczającym stopniu startując kiedyś udowodniłem, że tego typu metody (tylko w normalnym, bardzo lightowym wydaniu) działają doskonale.

    Ja tam osobiście wolę poprowadzić sesję poza PMMem, a na tego przyjść ewentualnie na sesję (ostatnio jak byłem u Wojtka Rzadka to miło wspominam) – przynajmniej mam gwarancję że MG się do niej porządnie przygotował 😉

    @repek – PMM nie promuje żadnego mainstreamu. Erpegis pomimo swojego zacięcia jest dużo bliżej statystycznego grania w RPG w Polsce niż kryteria PMMa. PMM premiuję niszę i to taką sprzed 10+ lat. Porządnie poprowadzona sesja mainstreamowego RPG zostałaby z miejsca odstrzelona wg. tych kryteriów. Za brak fajerwerków i sztuczek.

  7. Narzekanie.
    Jednego nie rozumiem – co ma fundomek w całej swej „okazałości” do drobnego wycinka działalności, jakim jest konkurs w seppuku sokiem malinowym ?

  8. @repek
    „Poza tym liczy się też wszechstronność. Czyli jak Ci się nie chce robić muzyki, to sorry – jednak dla wielu osób to jest istotny plus na sesji. To samo dotyczy innych rzeczy, o których piszesz, z prowadzeniem gotowego scenariusza na czele. Konkurs sprawdza, czy umiesz to robić, a nie to, czy umiesz grać, tak jak lubisz.”

    Aż z ciekawości przeczytałem w jaki sposób jest oceniany MG na PMM. A tam nic o mechanice, nic o tym co jest w podręczniku. I teraz pytanie, skoro jestem graczem i ważna jest dla mnie właśnie mechanika to co? Muzyka, rekwizyty – ważne, a o mechanikę można olać? Jakoś tego nie rozumiem.

    Zresztą przypomina mi się anegdotka związana z PMMem, jak to jakiś MG prowadził. Postawił na stole kostki „bo mechanika musi być” potem opowiadał, opowiadał, opowiadał. A jak sędzia poszedł to skończył w środku sesji bo już nie ma po co prowadzić.

    • Tak. Bo mechanika to piąte koło u wozu? A można jakoś pełniej?

      A tak ogólnie to mam nadzieję że powstanie kolejny Almanach Mistrza Gry pt. „Graj mechaniką”.

      • Problem jest dość spory z takim Alamnachem. Otóż ciężko napisać coś takiego dla każdego systemu. Przy mechanice i sztuczkach z nią związanych łatwiej skupić się na jednym systemie… 😛

  9. Diabeł, jak dla mnie „Graj mechaniką” wcale nie musiało by się ograniczyć do jakiegoś wybranego systemu. Jest wiele porad i pomocy które są na tyle ogólne że nie ma problemu. Tu nie chodzi o wytłumaczenie mechaniki ale o porady jak z niej korzystać i dlaczego nie trzeba jej się bać. Jak wytłumaczyć zasady, jak przygotować sobie skrót zasad, dlaczego wypełnienie karty postaci pomaga podczas gry, kiedy zmieniać zasady (wprowadzać home rules), jak przygotować bajery pomocne w grze.

    Ja na przykład z bajerów przygotowałem „Initiative Track” do Shadowruna 4d. Osobny tor dla każdej fazy z polami z numerkami, każdemu z graczy daję pionki/kamyki w innym kolorze, dla BNów też mam kilka różnych. Nie trzeba zapisywać inicjatywy gdzieś na kartce, każdy rzuca i ustawia się w odpowiednim miejscu i gra idzie płynniej bo widać od razu kto kiedy działa. Za to do Burning Wheel przygotowałem karty (takie jak do gry) z opisem akcji w Duel of Wits. Zamiast zapisywać akcje na kartce, każdy gracz ma taką talię w ręku i jak dochodzi do konfliktu społecznego, ustawia trzy swoje. Potem odkrywamy po kolei i rozgrywamy akcje. W Warhammerze 2ed. są różne rodzaje akcji podczas walki (wypisane na karcie postaci) a i tak większość graczy jakoś o nich nie pamięta.

    • Initiative Track do dowolnego systemu jest rzeczą zajebistą (zresztą i tak w każdej grze będzie wyglądał tak samo), bo bardzo łatwo go użyć i zawsze jest jasność, kto i w jakiej kolejności działa. Co do kart, jest podobna mechanika w Spycrafcie – umieszczone w podręczniku karty z działaniami dla obu stron w sytuacji pościgów, przesłuchań, hackingu itd., z rozpisanymi wzajemnymi reakcjami itd.

  10. Erpegis, zrob nieco zamieszania i wez na Flakon cos GM-less. A potem podziel sie na blogu ocenami i komentarzami, jakie dostales. Ew. skocz do Krakowa, pozycze Ci Freemarket (Crane/Sorensen) – duuzo zetonikow, jury dostanie zawalu. 😀 (pewnie juz nie przeczytasz, ale dopiero dzis po wyjezdzie zaczalem nadrabiac RSS).

    A co do budzenia emocji, to Kaczynski tez je budzi – ale to nie moje kryterium dobrej zabawy.

  11. Jak ja kurwa mam dość „typowo polskiego prowadzenia” i „typowo polskich systemów”. Ludzie którzy się tym zajmują, nie kumają o co tak naprawdę chodzi w RPGach. A jak im swego czasu wyłożyłem, że Moloch jest kompletnie niepotrzebny, bo nie o to chodzi, to się wzięli i się na mnie poobrażali. Tak samo jak rozjechałem Klanarchię jako przekombinowany shit bez krzty zdrowego rozsądku.

  12. @Kaelion
    Pełniej: no ja też nie rozumiem, dlaczego mechaniki nie bierze się pod uwagę w kryteriach oceny w PMM. Tzn. mogę się domyślać, skąd to podejście, ale uważam to za jeden licznych absurdzików w kryteriach oceny.

    Z drugiej strony – już z osobistego doświadczenia na dwóch sesjach PMMowych – ocena stosowania mechaniki lub pomysłowości w jej stosowaniu jest w formule PMM niewykonalna. Sędziowie siedzą na sesji i słuchają jej wyrywkowo, są oddaleni od stołu, by jak najmniej przeszkadzać graczom. To i dobrze, i źle.

    Dobrze – bo gra się prawie tak, jakby ich nie było. Źle, bo powierzchni stołu nie widzą, wiele rzeczy na pewno umyka [tu już beacon powinien się wypowiedzieć, bo jest autorem najlepszej anegdotki].

    Choćby z tego powodu na PMMie wygodnie stosuje się mechaniki uproszczone, typu Fate. Jak chce się wygrywać, po prostu trzeba myśleć o tym, co słyszą sędziowie i co może być dla nich ciekawe.

    Pozdrówka.

  13. Dlatego PMM ssie.
    I nigdy nie wygra MG dobrze przygotowany do systemu w którym mechanika jest ważna, jeśli z zasad będzie korzystał w pełnym zakresie.

    A wracając do samej idei PMMa. Dla mnie osobiście dobry MG powinien umieć wytłumaczyć zasady mechaniki przed sesją, pomóc stworzyć postać (doradzić co gracz może wybrać), podczas gry powinien umieć w kilku słowach wytłumaczyć problem mechaniczny, czy na koniec powinien wykazać się umiejętnością szybkiego wyszukiwania informacji z podręcznika. Jeśli ktoś sobie tymi zagadnieniami nie radzi to w moich oczach nie jest dobrym MG.

    Oczywiście umiejętności związane z odgrywaniem NPCów czy dobre snucie opowieści też są ważne. Ale jak czytam wypowiedzi związane z PMMem to mam wrażenie że konkurs powinien się inaczej nazywać: Puchar Gawędziarza nad Gawędziarzami.

  14. @Seriously Mike

    To jak ktoś uczy dzieci/studentów za pomocą RPG (lub metod pokrewnych) i ma w tym dobre wyniki, to to jest gorsze RPG? 😉

    @Kaellion

    IMHO w ogóle „dobry MG” to uproszczenie, skrót myślowy od „dobry pod pewnymi względami”. Konkurs na „MG dobrego w mechanice” byłby równie subiektywny, co konkurs na „MG dobrego w opowiadaniu”.

  15. Czy subiektywny? Tu już było by więcej kryteriów do oceny: stopień wykorzystania mechaniki, umiejętność wytłumaczenia zasad itp.

    A „dobry MG” to dla mnie „dobry we wszystkim MG” a nie „dobry pod pewnymi względami MG”. Od Mistrza Gry wymagam znajomości mechaniki, świata w którym gramy, komunikatywności i dobrych pomysłów na sesje. Jeśli chcę posłuchać fajnego opowiadania to wolę sięgnąć po profesjonalnego audiobooka.

  16. Równie subiektywny w tym sensie, że dla niektórych osób (np. dla mnie) sprawność posługiwania się mechaniką ma mniejsze znaczenie, niż sprawność fabularna.

    Hm, spotkałeś kiedyś MG, który byłby dobry we wszystkim? 😉

    • Czyli wiem że nie będę chciał z Tobą grać bo mechanikę uważam za równie ważną co fabułę. Co znaczy że obydwa te elementy muszą ze sobą współgrać.

      Jeśli dobry znaczy: zna i stosuje mechanikę a równocześnie wymyśla ciekawe przygody i umie opowiadać (choć bez przesady, nie lubię gdy MG gada przez ponad połowę sesji, a gracze tylko słuchają) to tak, nawet kilku. Oczywiście nie byli to eksperci czy mistrzowie nad mistrzami i każdy radził sobie lepiej w pewnym obszarze, a w innym zdarzały się wpadki. Ale uśredniając sesja jako całość wychodziła dobrze.

    • Scobin, w takim razie moze od razu zakazac pokazywania sie na PMM z grami, w ktorych mechanika silnie oddzialywuje na rozgrywke (chociazby Burning Empires i zenujace nazwanie tej gry strategiczno-towarzyska na PMM pare lat temu)? PMM to konkurs o gadaniu i pokazowce, nie graniu – tak wynika z kryteriow oceny.

  17. @Seji

    Pudło (ale nie Tomek), nic takiego nie stwierdziłem. 🙂 Mówiłem w tym miejscu o swoim prywatnym podejściu, nie o PMM-ie.

    @Kaellion

    U mnie też mechanika musi współgrać z fabułą i wolę, żeby była mechanika, niż żeby jej nie było. Natomiast najpierw zadaję sobie pytanie: „O czym jest ta gra?”, a potem: „Jakie zasady pomogą mi to zrealizować?”. W tym sensie fabuła (wynikająca z tematu gry) jest dla mnie nadrzędna względem mechaniki.

    Poza tym chyba nie przekazałem tego, co chciałem. Może od innej strony: uważam, że dla każdego MG można znaleźć taką drużynę, która będzie niezadowolona z sesji u niego. Nie dlatego, że gracze są słabi albo MG jest słaby – dlatego, że obie strony szukają w RPG zupełnie innych rzeczy. Na przykład Skała podczas Triconu otwarcie mówił o tym, że nie sprawdziłby się w prowadzeniu sesji „realistyczno-militarystycznych”, a przecież są gracze, którzy tylko (ewentualnie: przede wszystkim) taki rodzaj grania uznają.

    • Jeśli mechanika ma się nijak do ogólnego tematu gry to szukam nowej gry. Na homerules i poprawianie autorów nie chce mi się marnować czasu. Po prostu biorę daną grę z dobrodziejstwem inwentarza i sprawdzam czy działa. A olewania części zasad i uznaniowości nie lubię.

      Co do drugiego akapitu Twojej wypowiedzi. Zgadzam się z Tobą. „Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził”.

  18. @Seji

    Nie wiem, w czym problem. Ale zostawmy może to, co powiedziałem wcześniej, sformułuję to jeszcze raz już ściśle w kontekście PMM.

    Uważam, że mechanika nie powinna być nadrzędnym kryterium oceny na PMM-ie, natomiast jak najbardziej może być jednym z wielu kryteriów (a nawet powinna, brak tego kryterium w regulaminie jest poważnym błędem).

    OK?

  19. Scobin – po prostu Erpegis marudzi o PMM, ludzie mowia zgoda/nie ma racji, wchodzisz w kontekscie PMM z tekstem „fabula wazniejsza”, a potem umywasz rece. 😉

    I OK, choc sie absolutnie nie zgadzam 😉 – bo jesli gra, to zasady sa wazne. Ale o tym pisalem kiedys u siebie na blogu.

    W sumie to ja nie wiem, co jeszcze mozna o tym wszystkim napisac/powiedziec, bo od paru lat sa te same argumenty wysuwane i tak samo sa zbijane (a raczej ignorowane).

  20. „Fabuła ważniejsza” było tylko po to, by pokazać, że konkurs oparty na nadrzędności kryterium mechaniki byłby tak samo subiektywny jak obecny. : ) No i nie widzę sprzeczności między (a) nadrzędnością fabuły/tematu i (b) konieczną obecnością reguł.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s