Raport z pokręconego miasta


Czołem, rybeczki.

Dawno nie pisałem na blogu, gdyż zajmuję się obecnie pracą na umowę/zlecenie i muszę wyrabiać terminy. Tym niemniej jednakowoż muszę się pochwalić dwiema rzeczami.

Dzisiaj, o godzinie 22:41, zamknąłem 0.0.1 wersję settingu do Drugiej Strony Świata. Tekst nie jest w pełni grywalny, nie ma wielu zasad mechanicznych, ale jest – w jakiś sposób – kompletny. Oznacza to, że 0d tego momentu na 100% będzie można kiedyś w przyszłości go ściągnąć z sieci (pomijając, odpukać, moją nagłą śmierć czy podobne mało sympatyczne zdarzenia losowe), nawet jeśli znudzę się settingiem lub nie starczy mi czasu bądź sił na stworzenie kampanii.

Oczywiście, w takim wypadku nie ma co oczekiwać na fajerwerki lub ilustracje, tym niemniej jednak jest to jakiś gotowy tekst. Wobec tego mogę sobie pozwolić na chwilę autoreklamy i rzucić kilkoma cyframi:

* 40 stron zasad i settingu, bez bestiariusza i statystyk BNów. Czyni to DSŚ najdłuższym tekstem RPGowym, który napisałem samodzielnie.

* 4 nowe rasy – wojowniczy jaszczuroludzie Tuame, spokojni i pracowici błotniści Nurr, mistyczni i zwinni człekokształtni Iloi, oraz wygadani ziemnowodni Berrikowie.

* 16 cytatów z muzyki rockowej niecnie wykorzystanych bez praw autorskich. Będzie więcej gdyż jest to modne i widziałem że w Klanarchii są więc co ja od macochy?

* 12 nowych przewag dostępnych ludziom, związanych albo z życiem w PRL albo z eksploracją nowego świata.

* 13 nowych przewag dostępnych innym rasom, od niesamowitej zwinności po zdolność rozmawiania z roślinami.

* 5 rodzajów zdolności nadnaturalnych, od całkowicie nowych (przyzywacz), po zmienione klasyczne koncepty (minstrel i adept).

* 0 map i ilustracji (nie licząc kilku darmowych clip-artów).

Dlatego, jeśli chodzi o setting, zawieszam na razie robotę, woląc poświęcić się zarabianiu pieniążków ORAZ pisaniem scenariusza na Quentina. Niech tekst się odleży.

Poza tym, to w zasadzie temat na osobną notkę, po raz kolejny udowodniłem że kupno Wolsunga było dobrą inwestycją.

Viva Nova Venetia

Poprowadziłem grę przez IRC w autorskim świecie, na autorskiej mechanice. Rano nie spodziewałem się, że po 22. będę w ogóle cokolwiek prowadził. Z gry Rise of Legends wziąłem estetykę (clockpunkowo/steampunkowe renesansowo-barokowe Włochy), mechanika to fajne i darmowe PDQ. Dlaczego więc tak mocno czułem, że prowadzę Wolsunga?

Ano, sesja osadzona była w siostrzanym mieście Serenissimy. Ze stolicy republiki kupieckiej wyrzucono wszystkie elfy i krasnoludy, w zamian zatrudniając dziwne mutanty, zmieniono też nazwy ulic i trochę religię, ale spod cienkiej warstwy farby przebijał świetny koncept, który Garnek potrafił mi sprzedać – Wenecja skrzyżowana z Coruscant czy miastem z „Piątego Elementu”. Na sesji pojawiły się więc latające gondole, lotnisko dla sterowców, czy wszechpotężne korporacje. Za to pojawiły się motywy, które w Wolsungu trudno zmieścić, jak choćby jeden z graczy odgrywał postać potwora, strzelającego do wrogów swoją głową, czy gang ludzi z przeszczepionymi częściami ciała potworów.

Zabawne jest to, że zaczynając prowadzić, nie myślałem tak naprawdę o Wolsungu, ale szukałem elementów, które uaktywniały mi memy „clockpunkowa Italia”. Jednym z nich był oczywiście helikopter ala Leonardo da Vinci, którego w Wolsungu nie uświadczysz, ale szybko wpasowało mi się w tę rolę wiele elementów Wolsunga. Nie elfy i krasnoludy – choć to sympatyczne stworzenia, zwłaszcza w Wolsungowej wersji, to średnio mi współgrają z wizją Vitalii, podobnie jak wszelkie moce nadnaturalne.

Gra miała pierwotnie być jednostrzałówką, ale wypadła na tyle dobrze, że gracze ku mojemu zdumieniu nadal chcieli grać w tym świecie. Świat zyskał zatem nazwę (księstwa Vitalii), ich pracodawca z bliżej nieznanej gildii awansował na Gildię Mechaników i Zabawkarzy, doktor Michelangelo Genesi może powrócić jako przeciwnik, a religia z „katolickowatej” zmieniła się w nieco bardziej deistyczno-kabalistyczną wiarę w Boskiego Mechanika. Podejrzewam, że spisałbym wszystko, co wiem o świecie na jednej kartce A4. Nadal nie wiem, jakie kraje znajdują się poza księstwami i jak wygląda ich technika, ani jakie są górne osiągi w innych miastach. Nie wiem czy istnieje papież Boskiego Mechanika, ani jak traktuje się mutantów w poszczególnych księstwach.

Oznacza to, że będę kradł więcej elementów z Wolsunga – i nie tylko. Podoba mi się wiele koncepcji z Crystalicum, zwłaszcza Miasto Masek (jedno z 9), czy miasto Gnomów.

Do czego zmierzam? Gry fabularne to także źródło inspiracji. Czasem warto jest kupić podręcznik do systemu, w który nie zamierzasz grać; za to ukradniesz mnóstwo pomysłów z innych gier, które są ich pełne. Właśnie takie „kopalnie pomysłów” jak Wolsung, Deadlands, Eberron, czy Freedom City cenię najbardziej – światy same w sobie bogate, i pełne możliwych okazji do szukania przygody.

Advertisements

One thought on “Raport z pokręconego miasta

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s