To był dobry rok


Przede wszystkim skończyłem studia. Nieco żałuję niebycia już studentem, ale jestem pierwszy w rodzinie z wyższym wykształceniem. Nie tak dawno dostałem pracę, tuż przed końcem roku. Niezbyt dobrze płatna, ale za to w zawodzie. Z rzeczy zawodowych również dawałem korki długo i intensywnie. Chodziłem na rozmowy o pracę – kilka było pozytywnych, ale trudno było załatwić sobie i mieszkanie i pracę, która na to mieszkanie zarobiłaby. Skończyłem też kilka tłumaczeń – w tym jedno RPGowe. Innym osiągnięciem jest praca w TVP jako wolontariusz przy organizacji konferencji INPUT. Pisałem teksty do biuletynu, i opiekunka naszej grupy bardzo mnie chwaliła – co sprawiło że zacząłem rozważać też karierę dziennikarza. Na rozważaniach może się skończyć. Są to według mnie osiągnięcia niebagatelne. Fakt, nieco ucierpiało na tym moje życie prywatne ale cóż.

Zacząłem oglądać w końcu seriale. Dałem się namówić. W kategorii serial roku bezapelacyjnie króluje Garth Marenghi’s Darkplace – rzecz brytyjska, sprzed kilku lat, ale przezabawna. Na miejscu drugim niesamowicie komiksowy The Middle-Man, zaś niewiele poniżej na miejscu trzecim – Chuck. Z kategorii fajne-acz-nie-dla-mnie polecam Life On Mars – chyba tylko dla maniaków CSI, i to takim którzy lubią takie mindfucki. Z kategorii klasyk roku to Get Smart – po obejrzeniu remake’u przypomniał mi się film Naga Bomba i zacząłem oglądać oryginalny sitkom z lat 60. Jest mocny. Na miejscu drugim Arabella – kto nie oglądał w dziecięctwie ten gupek. Rozczarowanie roku to egzekfo 30 rock i Better Off Ted, nie lubię workcomów. Co nie znaczy że są to sitkomy złe. Z głupich acz zabawnych sitkomów obejrzałem jeszcze HIMYM – świetne dla fanów Friends i Scrubs – ogólnie miodne.

Z literatury niezbyt wiele w tym roku udało mi się przeczytać. Nie pamiętam książki, która utkwiłaby mi w tym roku w pamięci. Pochwalę się tylko że udało mi się kupić Amerykańskich Bogów, edycję rozszerzoną i Unseen Academicals Pratchetta. Co do wrażeń z tej ostatniej, recka jest na polterze. Ale oprócz rzeczy beletrystycznych udało mi się też w końcu kupić przewodnik po Polsce „Polska niezwykła” – świetny przewodnik nie pokazujący tylko muzeów ale też miejsca po prostu ciekawe i wyjątkowe. No i Areas of My Expertise i More Information Than you Require – absolutnie przezabawne.

RPGowo – kupiłem D&D4, Savage Worlds, Wolsunga, pdf Sciona, przeglądnąłem też Klanarchię (może-fajne-acz-nie-dla-mnie) i ogólnie udało mi się nadrobić zaległości RPGowe – po części w ramach riserczu do magisterki. Ale najważniejsze osiągnięcia w tym roku miałem trzy: poprowadziłem Wolsunga (+5 do prowadzenia Wolsunga), napisałem 32-stronicową przygodę na Quentina, która spodobała się jurorom i zacząłem pisać setting – jak na razie 36 stron, i powoli zabieram się za kampanię. Magisterka, traktująca o RPG jako zjawisku kulmasy również się w tym mieści. Swoją drogą, właśnie odzyskałem do niej prawa autorskie, więc mogę jej fragmenty wrzucić na bloga 🙂 Pograłem i poprowadziłem – trochę na IRC, trochę na żywo u beacona i przymierzam się do sesji przez google wave. Szukałem miejsca do gry w Wolsunga w realu i dość średnio mi to wychodzi. Cóż. Przyjdzie wiosna, może będzie lepiej 🙂

Komiksowo, podobnie jak książkowo, niewiele wryło mi się w pamięć. Na bieżąco staram się śledzić fascynujące przygody Spider-mana (to się robi głupsze z miesiąca na miesiąc), Iron Mana (nie jest tak głupie), Kapitana Ameryki (wiecie że już zmartwychwstał?). Zapoznałem się z serią Nextwave, i jest ona czystą sieką. Anty-Watchmenami. Komiks przezabawny, przeczytać trzeba. Spoza Marvela sięgnąłem w końcu po serię Invincible i momentalnie stałem się fanem.  To mainstream. Ale nadrobiłem też zaległości i sięgnąłem w końcu po Wieczną Wojnę i Incala. Zapoznałem się też z klasyką klasyki – kanonem Charlesa Barksa i Dona Rosy – ich historyjkami o Sknerusie McKwaczu. Don Rosa to chyba jedyny przykład fanboja który był absolutnym geniuszem i tworzył lepiej niż obiekt jego podziwu. Życie i Czasy Sknerusa McKwacza powinny być lekturą obowiązkową dla każdego kontynuatora lub kogoś tworzącego w Expanded Universe. Z rzeczy na pograniczu komiksu – ostatni album o Tytusie jako Powstańcu Warszawskim (a przy okazji powtórzyłem wszystkie kanoniczne księgi).

Komiks sieciowy: bezwzględnie „Nobody Scores„. Bezkonkurencyjny, żaden inny komiks inetowy nie zmusza mnie tak do śmiechu. Cały czas trzyma mocny poziom.

Muzycznie najbardziej mnie w tym roku poruszył Jarek Nohavica, genialny czeski bard. Nasłuchałem się też Kaczmarskiego, ale bardzo się zestarzał.  „Objawienie muzyczne” z braku laku to grupa Spięty – rzecz solydna.

Film roku: The Fall – straszny wyciskacz łez. Na drugim miejscu Gran Torino, na trzecim Kung Fu Panda. Gdzieś na wysokości „Cud Purymowy”. Mocny środek to „Przenicowany świat”.

Gra komputerowa: Mount and Blade, głównie dlatego że mój laptop coraz bardziej się starzeje. Na miejscu drugim pierwszy RTS, który mi się spodobał – Rise of Legends. Poza tym odświeżony Dungeon Crawl Stone Soup, Strong Bad’s Cool Game for Attractive People, Torchlight, Tycoon City.

Ogólnie, 2009 był dla mnie dobrym rokiem, i mam nadzieję że 2010 będzie równie dobry.

Widziałeś kiedyś bibliotekę w stylu wiktoriańskim? przy tych wszystkich piętrowych półkach i drabinach bibliotekarz albo ma w sobie więcej genów z małpich przodków albo wcześniej czy później kończy karierę ze złamanym karkiem / kończynami
Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s