Wolsung: GOR – Ciemność w muzeum


No to poprowadziłem Wolsunga. Tak jak planowałem, w serii krótkich małych jednostrzałówek. Graczy niestety nie było zbyt wielu – zgłosiło się dwóch, jeden musiał wyjść przed szóstą, zatem po krótkim i entuzjastycznym opisie świata, gra okazała się być „jedynką”. Jak to miło, że w podręczniku są zasady na to pozwalające. Z paskudnym Panem Ciemność zmierzył się zatem Kamil, odgrywający rolę myśliwego, pana Dragana Bazinescu.

Pan Ciemność, jak przed misją wyłożył niziołkowi jego zwierzchnik, tajemniczy Pan X, jest jednym z najpodlejszych włamywaczy, jakich nosiła ziemia. Potrafi przenikać do najbardziej strzeżonych miejsc i zawsze zdobywa swój łup. Dragan uśmiechnął się tylko, i zaprezentował panowi X swoją strzelbę na wampiry. „Na włamywaczy też działa”.

Łupem Pana Ciemność stać miał się jeden z kilku Manuskryptów Aureoliusa, ten na wystawie „Magia przez wieki” w Królewskim Muzeum Historycznym. Dragan obejrzał zatem dość dokładnie gmach, ponure szare gmaszysko ozdobione płaskorzeźbami, i doszedł do wniosku, że zbrodniarz wejdzie albo przez główne wejście, okna na czwartym piętrze, lub przez świetlik w dachu. (nie docenił kanałów wentylacyjnych, tsk, tsk)

Idąc do kustosza, Dragan zwrócił uwagę na młodego niziołka, sprawiającego wrażenie modlącego się do Damy ze Smoczątkiem de Liry. Używając refleksu nabytego w lasach Czarnoborza, wmieszał się w tłum, by obserwować go. Bez żadnego problemu (jakieś 30 w teście) rozpoznał go jako malarza z Akwitanii. Gdy po kilku godzinach obserwacji gracz postanowił zmierzyć się z BNem, zaczęła się prawdziwa dyskusja.

Alfred de Combray, niemal-szalony malarz. Użyłem lekko zmodyfikowanych statystyk Orlando de Croix. Znane moce to pomocnik (ożywienie obrazu, którego kopię wcześniej naszkicował), zauroczenie (ach, jak piękne jest to dzieło!), zna też zaklęcia sojusznik, oraz Wrota w Astral (wejście w obraz). Nie ma cech psychopaty, w zamian ma cechę niziołków nieuchwytny, oraz niewinny (by go zaatakować wręcz po raz pierwszy, trzeba wydać żeton).

Alfred zakochał się w donnie Luizie, przedstawionej na obrazie, i tej nocy planował wmieszać się w tłum, zostać w nocy w muzeum, i wejść w jej obraz by zostać z nią na zawsze. Pierwotnie miał odciągnąć uwagę graczy od prawdziwego włamywacza i zasiać chaos tej nocy, jednak…

Kamil chciał dowiedzieć się kim jest malarz, enpec chciał zagadać dociekliwego czarnoborczyka i uciec. Choć utracił dwa znaczniki odporności, to jednak wygrał. Alfred przyznał się do swojego talentu magicznego, wyjawił mu swój plan. Gracz zdecydował, że łatwiej będzie zrobić z niego sojusznika – obiecał mu że przekona kustosza by pozwolił mu na wejście w bezcenne malowidło, w zamian za uczynienie obrazów w sali z manuskryptem dodatkowymi obserwatorami. Pomysł był na tyle fajny, że nagrodziłem go żetonem.

Po kilku chwilach Kamil zmierzył się w nowej rozmowie z kustoszem, sir Reginaldem Whytebury, oczywiście elfem.

sir Reginald Whytebury, kustosz muzeum, elf. pula 2k10, odporność 2, dyskusja.

analiza 6/9+, perswazja 3/10+, wiedza akademicka (historia), 9(12)/9+

Odwaga w obliczu siły: zaatakowany zastraszaniem, natychmiast odzyskuje znacznik.

Kulturalna rozmowa na poziomie i z wyciągniętą strzelbą („takiego sztucera nie dostają szeregowi”). Bez wyciągania jakiejkolwiek odznaki, Dragan zdołał przekonać sir Whytebury’ego by ten pozwolił mu na ochranianie manuskryptu w ciągu jednej nocy, ale nie wspomniał ani słowem o Alfredzie.

Wieczorem Dragan ukrył się pod gablotą z bezcennymi klejnotami, oczekując wraz z 3 golemami strażniczymi na przybycie pana Ciemność. Alfred miał skakać od obrazu do obrazu, i zaalarmować BG o przybyciu pana Ciemność. Niestety, jak sama nazwa wskazuje, pan Ciemność był przygotowany, i wysadził generator maniczny dla dystryktu, tym samym zalewając muzeum w ciemnościach.

Na szczęście, jako że osobiście rozstawił strażników i golemy, Dragan został ostrzeżony o przybyciu włamywacza („Bogowie! Jego twaarz! Aaargh!”).

Pan Ciemność jest nietypowym stworzeniem – włamywacz Luciano Mario zawarł umowę z nekromantą, earlem McGuffinem, by ten połączył go z cieniem (vel nocnicą – nieumarłym duchem utkanym z ciemności, zerżniętym z dedeków, ale kogo to obchodzi?). Dzięki temu Ciemność zyskał całkiem sporo fajnych możliwości… Znaczy, najprościej porównać jego moce do Venoma czy Inque z Batman Beyond – płynny, ożywiony kostium, który ponadto zmienia go w żywy cień – więc może np. przepływać w szparach pod drzwiami. Statów nie podam, bo jak każdy superzłoczyńca, Mario ucieknie z więzienia.

W momencie, gdy Ciemność zbliżył się do gabloty z manuskryptem, BG wypalił ze swojego wspaniałego sztucera. Następnie odwrócił jego uwagę rzucając jakimiś monetami, i wypalił jeszcze raz. Ciemność nie miał za bardzo szans w pościgu (trochę szkoda), jako że BG wybrał postać z atutem Bez Sentymentów.

Sesja zakończyła się momentem przesłuchania pana Ciemność przez pana X. Dowiedzieli się o mrocznym zamku earla MacGuffina w Kaledonii, i o jego planach stworzenia nowego, lepszego nieumarłego.

5 pd i osiągnięcie Konfrontacja (dyskusja z artystą) dla postaci Dragana. Następny gracz, który wybierze tę postać, będzie miał łatwiej. (po kilku sesjach inne postaci nadrobią zaległości) Może za te PD wykupić Alfreda jako kontakt czy sojusznika.

Wrażenia:

No cóż, graczowi się podobało i chce grać regularne kampanie; możliwe że znajdziemy miejscówkę w jego okolicy… To już coś. Zwrócił uwagę, że byłem podenerwowany – może; ale atmosfera mojego dawnego liceum niezbyt uspokaja ;), no i to tak naprawdę moja pierwsza sesja Wolsunga jako MG.

Całkowicie mnie zaskoczył próbą przekonania Alfreda do swoich racji, za co dostał i osiągnięcie i żeton. Finałowa konfrontacja z Panem Ciemność za to poszła trochę zbyt szybko, ale nieustraszony łowca wampirów da radę z byle włamywaczem, nawet jeśli jego ciało pokrywa nieumarła istota. Ładnie i szybko poradził sobie z dwiema konfrontacjami społecznymi z kustoszem i Alfredem, i szybko złapał dopasowywanie umiejętności do argumentów („nie, ja tę strzelbę wyjmuję bardziej ekspresyjnie…”). Dobrze dostosował się do komiksowej konwencji, i wiedział, że do kustosza lepiej zwracać się „sir”.

Tak jak przewidywałem, fajne są karty i żetony, ale szybko poszły – spodziewałem się, że zahaczymy o laboratorium earla i gracz zrobi mu, że zacytuję klasyka „chuligankę na ziemi”, ale zabrakło czasu – Kamil więc hojnie nimi szafował, ja zaś swoje oszczędzałem na potem.

Inicjatywa fajna, następna minisesja we wtorek, może tym razem złapią szalonego naukowca – problem jest taki, że może to okazać się zbyt dungeoncrawlowate, więc muszę trochę poprawić drugą część scenariusza (np. dodając miasteczko pełne zabobonnych kaledońskich górali).

Advertisements

2 thoughts on “Wolsung: GOR – Ciemność w muzeum

  1. W Wolsugu fajnie działa konstrukcja scenariuszy „scena-konflikt”, więc może tak spróbuj tego dungeon crawla przerobić. W każdej scenie trochę inna sceneria i konflikty na przemian Salonowe, Pościgi i Walka.

    No i fajnie, że Ci się wreszcie udało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s