Vertigo, czyli zawroty głowy


Przepraszam, że tak hipohondrycznie nawalam, ale naprawdę źle się czuję. Od kilku dni uporczywie kręci mi się w głowie. A gdy akurat nie kręci się, to od środka ktoś próbuje rozsadzić ją młotkiem. Trudno mi się przez to skoncentrować, a w wypadkach ekstremalnych przejść kilkadziesiąt metrów ulicą. Czasem pocę się. Czasem serce mi pika jak klapa od śmietnika. Czasem bolą mnie plecy.

W poniedziałek myślałem że to lekki kac po niedzieli, i wybrałem się na długi, kilkugodzinny spacer, na którym nabawiłem się odcisków. Nie mam apetytu, ale chce mi się pić. Jak na złość jeszcze mieszkam w akademiku, i wieczorem był koncert za oknem, podczas którego się nie wyspałem, kompletnie. To przypisałem zmęczeniu po spacerze, koncertowi, i ogólnej pokacowości. Ale dziś postanowiłem, że pójdę do lekarza.

Problem jest taki, że się obroniłem, ale nie odebrałem dyplomu. Mam ważną legitymację, więc mam chyba status studenta. Jutro z samego rana dzwonię do przychodni, by zorientować się co i jak. A jak nie, to do lekarza rodzinnego, 200 kilometrów od Warszawy. 😦

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s